Autor Wiadomość

Mąż mówi że mnie już nie kocha.

Magiczna


Dołączyła: 05 Maj 2007
Posty: 161
Skąd: Łorsoł
Wysłany: 2007-06-06, 16:27    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
ja uslyszalam ze zaluje, ze gdyby mogl to by cofnal czas, ale wytlumaczyc sie nie potrafil, powiedzial ze mial wszystko a chcial jeszcze wiecej...i jak tu zrozumiec facetow
   
 
 
      
abi
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 2007-06-07, 08:22    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
Wiesz Magiczna jego przeprosiny i skrucha pomogłyby mi choc trochę. Nie wiem ale swiadomość, że żałuje tego co zrobił nastawiłaby mnie pozytywnie. Niestety on wogóle nie pisze o sprawie. Tak jakby nic się nie wydarzyło. Sprawa zakończona. Kropka. Finito. Ale może gdy wróci otworzy się? Przecież pewne rozmowy trzeba przeprowadzić w cztery oczy. Narazie jego maile do mnie są coraz milsze. Robi plany na przyszłość i wiem, że sprawa z nią przynajmnie formalnie się zakończyła. Ale powiem ci, że nie wiem czy w jego sercu. Bo tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego zdecydował się pozostać ze mną. BO co? Zrozumiał, że to mnie kocha, z poczucia obowiązku, ze względu na dzieci, z niechęci aby wszystko zaczynać od początku???. Nie wiem. Bo tego nie powiedział. Narazie nie drążę.
   
 
      
marta100

Dołączył: 24 Kwi 2007
Posty: 107
Wysłany: 2007-06-08, 00:53   
Kochane Koleżanki,
jakoś przez ostatnie dni nie miałam kiedy do Was zajrzeć.
Teraz czytam ten temat , raz i drugi.
I widzę "happy endy: Abi/Anika, Magiczna, Ika.
Cieszę się, że to możliwe.
I trzymam kciuki, żeby dalej było dobrze.
A nam pozostałym - żeby czas leczył rany.
M.
   
 
      
iva


Dołączyła: 11 Maj 2007
Posty: 28
Skąd: Polska
Wysłany: 2007-06-08, 15:10    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
Marta, czas nie leczy ran . Niestety to przyslowie za grosz nie ma sensu. Ta rana pozostanie na zawsze, najwyżej ciut sie zablizni. Ale nawet blizny potrafia boleć.

Z drugiej strony to duża sztuka zadac człowiekowi taki ból abu nie mógl go nigdy zapomniec.
:065:
   
 
      
gch87

Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 2
Wysłany: 2010-01-10, 13:06    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
Ja z moim mężem przed ślubem byliśmy razem krótko. Potem był ślub, dziecko, był taki we mnie zakochany. Obecnie jesteśmy dopiero półtora roku po ślubie, a wszystko zmieniło się o 180 stopni. Po pierwsze wcale nie chce spędzać czasu ze mną i z dzieckiem, wynajduje sobie tysiące różnych "pilnych" zajęć żeby tylko z nami nie siedzieć. Ogólnie mnie unika, idzie spać w porach innych niż ja, zazwyczaj kładzie się jak ja juz śpie, a do tego czasu woli telewizor albo komputer.Nie pamiętam kiedy się ostatnio kochaliśmy. Poniża mnie, nic mu się w naszym domu nie podoba. Nie szanuje mnie, nie widzi,że siedząc w domu z dzieckiem się poświęcam, jego zdaniem wychowując dziecko,kończąc studia i prowadząc dom mam czas na wieczny wypoczynek. Nie wiem po co mu żona wogóle nie liczy się z moim zdaniem, ja nie mam nic dom powiedzenia, kiedy w nocy dziecko płacze a ja szukam smoczka żeby go uspokoić to potrafi się na mnie wydrzeć,że "po chu... mi ten smoczek" Wogóle bardzo brzydko się do mnie odnosi. Mam wrażenie,że jestem w tym domu tylko służącą.Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać tylko mnie wyśmiewa. Jest mi żle, ale nie wiem co z tym zrobić , dopóki wychowuję dziecko i nie pracuje jestem zdana tylko na niego. Kiedy już nie wytrzymuję i płaczę to na mnie krzyczy jeszcze gorzej,ze tylko ryczeć potrafię i do niczego więcej się nie nadaje.Boję się,że wkońcu tego nie wytrzymam i zwariuje. Co mam zrobić? Jestem jeszcze młoda, mam dopiero 22 lata, nie chcę takiego życia. Dała bym wszystko żeby tylko się zmienił
   
 
      
Zdepresjonowana
Gość
Wysłany: 2010-01-10, 14:17    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
gch87, widze ze jestesmy w podobnym wieku. to co mam ci do powiedzenia nie jest mile- trafilas na faceta tyrana... i dla zdrowia swojego i swojego dziecka, powinnas jak najszybciej odejsc. on sie nie zmieni. a bedzie tylko gorzej z czasem. taka atmosfera szkodzi dziecku.
diabel tkwi w szczegolach- znalas go krotko zanim zdecydowalas sie wyjsc za neigo za maz. a facet potrafi udawac i to doskonale... nawet przez kilka lat. ktos bardzo madry powiedzial kiedys- zeby kogos dobrze poznac trzeba zjesc z nim beczke soli. nalezy o tym pamietac.

przywolam z reszta historie mojej kumpeli- znala sie z facetem kilka lat, zdecydowala sie za niego wyjsc, starali sie kilka miesiecy o dziecko. a jak juz sie wystarali, to gdy byla w 3 miesiacu ciazy on wyprowadzil sie z domu. zostawil ja totalnie sama na pastwe losu. zaczal sie spotykac z innymi. gdy urodzilo sie dziecko, twierdzil, ze to nie jego. nie placil na nie, nie chcial go widywac... w koncu po usilnych namowach kumpela zlozyla pozew o rozwod. to co maz zrobil z niej w sadzie to istna masakra.... a konkretnie to co probowal z niej zrobic... z matki swojego dziecka, kobiety ktora opuscil...
obecnie sprawa rozwodowa jest na finishu, a on- przyszedl do mojej kumpeli w pokore.... po co? ano po to, zeby nie orzeczono rozwodu z jego wylacznej winy, bo by mu sie to nie oplacilo. a moja kumpela- japonki na oczach i koniec. znow mu uwierzyla....

historia bez happy endu, jak zwykle wtedy, gdy jest para, w ktorej jest koles- tyran, manipulant i zmanipulowana kobieta, ofiara....


nie ma sensu zebys tkwila w takim chorym ukladzie. bez znaczenia czy to maz, czy nie maz, czy ojciec dziecka, czy Bog wie co jeszcze. dla wlasnego zdrowia i dla dobra dziecka- odejdz poki masz jeszcze czas.
za chwile zacznie sie mordobicie z powodu ze zupa byla za slona...
   
 
      
gch87

Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 2
Wysłany: 2010-01-10, 15:47    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
To nie jest takie proste. Jestem na jego utrzymaniu. Ani moi, ani jego rodzice nie wiedzą jak naprawdę jest między nami, myślą że jest fantastycznym mężem i ojcem, moi rodzice są nim poprostu zaślepieni, nie mam dokąd iść, nie mam skąd wziąć pieniędzy na utrzymanie. Tak sobie tłumaczę,że za półtora roku skończę studia, znajdę pracę i może wtedy będzie mnie stać na odejście, jeśli oczywiście przez te półtora roku nie zwariuje. Teraz nawet nie ma o czym mówić.
   
 
      
martyna1007

Dołączyła: 13 Maj 2010
Posty: 1
Wysłany: 2010-05-13, 11:47    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
hej wszystkim... jestem tu nową osobą zalogowałam się tutaj żeby sie wyżalić.. poradzić.. sama nie wiem.. jestem w zwiazku juz prawie 5 lat na poczatku wszystko było takie cudowne.. aż chciało się żyć! wspólne plany na slub na nasze wspolne życie.. były spięcia owszem ale tylko chwilowe.. wiedziałam ze moj zawsze mnie kochał i nawet jesli cos działo sie z mojej winy to i tak pierwszy sie odzywał :) .. byłam najszczesliwsza na swiecie wiedziałam ze mam kogos kto mnie kocha na kogo moge liczyć.. czasem popełniał błędy ale wszystko wracało do normy.. razem zaczelismy pracować.. mamy 2-osobową firmę itd....dzisiaj wszystko diametralnie sie zmieniło.. mój facet nie mówi już o ślubie.. nie mówi że mnie kocha(nie pamietam kiedy mi to powiedzial) przestało mu na mnie zalezec.. przestał mnie szanować.. wyżywa sie na mnie jak coś nie wychodzi nam w pracy.. czasem w złości wykrzyczy ze mnie nienawidzi.. od 3 dni praktycznie ze soba nie rozmawiamy.. on do mnie nie dzwoni nie pisze nie interesuje go co robie.. wiec ja tez nie dzwonie i... czekam.. czekam ale nie wiem na co.. na to ze sie opamieta i ze przyjdzie mnie przeprosic?? ze sie zmieni?? czy moze na to zeby sie ze mna rozstać?? nie wiem co myslec co robic.. nie mam sie komu wyżalić dlatego pisze tutaj.. nie chce zeby ktos wiedział o moich problemach.. jestem zamknieta osobą nie umiem mowić o swoich problemach moze dlatego ze nigdy nikogo nie interesowało co ja czuje..nikomu nie mogłam sie wygadac bo zaraz ktos mnie uciszał albo zmieniał temat.. czuje sie sama.. kompletnie bezradna co ja mam robić?? pomóżcie mi błagam..
_________________
Martynka.......
   
 
      
Zdepresjonowana
Gość
Wysłany: 2010-05-14, 08:59    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
martyna1007, wynajmij detektywa. serio. bedziesz wiedziec na czym stoisz. w takiej sytuacji nie ma nawet co domniemywac bo nie wiadomo o co kaman. hipotez moze byc mnostwo.
a ja mam taka, ze mozliwe iz znalazł sobie jakas łanie i tworzy z nia swoja nowa historie, a tobie juz niedlugo powie sayonara...
   
 
      
mea1977


Dołączyła: 07 Kwi 2010
Posty: 25
Wysłany: 2010-05-20, 18:42    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
A ja bym nie odpuściła, spróbowałabym męża uwieśc na nowo, tak bym go oplotła, omotała, że za mc nie pamietałby o tamtej. I kochałby tylko mnie, Taka mała kobieca satysfakcja.
   
 
      
Solinka

Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 2
Wysłany: 2012-11-23, 11:07   
Cześć Dziewczyny,
Szukam pomocy, dlatego tu trafiłam i proszę o wsparcie.
Czytałam stare posty - to była tak dawno! Ja byłam jeszcze przed ślubem. Jestem ciekawa jak teraz sobie radzicie. Jeślibyście kiedyś tu zajrzały napiszcie ku pokrzepieniu serc następnych skrzywdzonych.

Jestem 3 lata po ślubie, 8 jesteśmy razem. Mam 30lat. Nie byliśmy super szczęśliwi, nigdy nie było idealnie. Kochaliśmy się jednak zawsze bardzo. Przez te wszystkie lata - krzywdziliśmy się z głupoty, niedojrzałości, własnych egoistycznych pragnień, ale jednak wciąż kochaliśmy. Zawsze było sporo dramatu między nami. Przed ślubem uwikłaliśmy się jednak w sprawę rodzinną z jego strony i albo się z tym miałam pogodzić albo spadać. Chciałam się pogodzić, chociaż to byłoby bardzo trudne. Wynajmowaliśmy mieszkanie, do dziś nic nie mamy. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, w pracy bardzo zaradnym, w życiu jednak dość mało ambitnym. Wiele było rozmów na temat czemu odwlekam dzieci - bo chciałam by zrobił prawko, postarał się o mieszkanie, nasze gniazdo - potrzebowałam poczucia bezpieczeństwa. Uważał ze ciągle od niego czegoś chcę, że wiecznie mi mało. Wydaje mi się że tak nie było. Kilka podstawowych spraw które widziałam że działają u innych. U nas było wieczne "ja i Ty" a nie "My". W jakiś sposób jest to człowiek autystyczny uczuciowo. Wiecznie nieszczęśliwy. Pożaliłam się kiedyś rodzicom. Rozpętało się piekło. Od tamtej pory idziemy w dół. Chciałam chodzić do psychologa. Wymyślał wszystko by nie iść. Ja pochodziłam i przestałam. Dodam że kłótnie zaczęły się gdy powiedział że nie zamierza wyjeżdżać, a mieliśmy trochę wspomóc jego rodzinę i wyjechać w inne miejsce. Półtora roku temu narodził się pomysł że ja pojadę sama, do pracy. Ja rok, dwa. Liczyłam że zatęskni, ze stwierdzi ze jestem najważniejsza. Tak się nie stało. Wyjechałam, już po 3 miesiącach oznajmił że tak nie może być, że wariuje (ale ani słowa bym wróciła, że np stara się o mieszkanie, tylko że się pogrąża, więcej pije, pali w domu). Powiedział że sobie flirtuje na fb. nigdy taki nie był. Przeżyliśmy wtedy taume. Byłam bliska odejścia taka się czułam zraniona, ale go kochałam, przeprosił i jakoś to było. Zraniłam go bo go opuściłam, gdybym wiedziała że tak będzie nie wyjeżdzałabym. Ale trwałam w swoim postanowieniu, chciałam zrobić coś dla siebie. Chodziłam do psychologa ale nic nie to nie pomogło. Widywaliśmy się raz na miesiąc. Byłam u niego na początku miesiąca. Było dość chłodno z mojej strony. On się starał. Ja miałam gorsze chwile.
Zaczęło się tydzień po rozstaniu czyli 2 tyg temu. Powiedział że coś w nim pękło że nie wierzy że będziemy szczęśliwi jak wrócę. Byłam w szoku. Wydzwaniałam, ale jego rozgoryczenie narastało a ja płakałam do słuchawki że nie dało się gadać. Po paru dniach napisał mi na fb (!!!) że to koniec naszego małżeństwa, ze się zakochał w innej. szybko się dowiedziałam kto to. nie mogłam w to uwierzyć. W końcu jej napisałam co nieco ale się okazało że niby to był blef bym mi było się łatwiej pogodzić z rozstaniem. Pisał i pisał, że ma dość, że chce się uwolnić, że chce wieść spokojne życie.
Jestem w takim szoku, nie chciał bym przyjechała porozmawiać. Chce zakończyć małżeństwo przez fb? koszmar! Raz go nienawidzę, raz umieram z tęsknoty, siedzę w pracy by się nie załamać ale co robię? Czytam forum i pisze posta. Nerwowo nie umiem wytrzymać. Kocham go! Nic na świecie nie było pewne, ale kochaliśmy się i wszystko mogliśmy przetrwać. Nie rozumiem co się stało. to moja wina!
Namówiłam go by przyjechał - będzie za 2 dni, porozmawiać. Nabrałam nadziei. Ale boję się!
Czy mam prawo się łudzić? Czy można kogoś przestać kochać? Wydaje mi się że czasem w małżeństwie nastaje taki martwy okres. Ale on mówi że to bardziej skomplikowane, że po prostu tęsknił kochał aż cicho padł i nie chce mnie już. Nie chce już leczyć ran.
Czy można odzyskać coś czego nie ma? To brzmi tak mocno że nie mogę uwierzyć że to dramatyczna poza.
Nie potrafię bez niego żyć. Nawet jak wstaję gdzieś daleko od niego to zawsze był w moim sercu, myślach, nadawał sens moim poczynaniom. Już niedługo miałam do niego wrócić.
;(
   
 
      
sex.trener


Dołączył: 03 Lis 2012
Posty: 34
Wysłany: 2012-11-23, 16:37   
Oj... z jednej strony piszesz, że był mało ambitny i Ci to przeszkadzało, a z drugiej strony że nie możesz bez niego żyć. Tyle, że czegoś w nim jednak nie kochasz, a mianowicie tego braku ambicji, jakie w takim razie wiążesz z nim nadzieje? Myślisz, że się zmieni? Wątpliwe. Zawsze możesz o niego walczyć, ale musisz mieć świadomość, że bierzesz to wszystko na siebie. Bierzesz?

Tak szczerze mówiąc, to zazdroszczę temu Twojemu fajtłapie życiowemu że jednak ktoś go kocha. Był taki okres w którym miałem ciężką depresję a moja kobieta potraktowała to jako "niezaradność życiową" i małżeństwo poszło w diabły. Od tamtego czasu często zadaję sobie pytanie, co to niby jest ta "słynna" miłość...

PS. Dłuższe rozstania nie pomagają.

_________________
http://www.sex-trener.pl
   
 
      
Solinka

Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 2
Wysłany: 2012-11-26, 16:45    Mąż mówi że mnie już nie kocha.
Wiem, bywam przewrotna. I biorę jednak winę na siebie za ten rozpad.
Ale znam siebie i widzę że to co teraz mam mnie nie uszczęśliwia. Goniłam za czymś co tylko się błyszczało a złotem nie było. Miałam zamiar wrócić i ułożyć szczęśliwe spokojne życie. Teraz tego nie będzie. Będzie natomiast rozwód, samodzielność i samotność.
Z drugiej strony chce przyjaźni. chce czasem wyskoczyć gdzie, pogadać. Zobaczymy czy to wypali.
Jesteś facetem trenerze - czy mężczyzna może na nowo pokochać kobietę której już nie kocha, bo sie wypaliło?

PS. Mówią że kocha się mimo wszystko. Ja kocham mimo tych wad, tylko o tym zapomniałam. Byłam egoistką i zapłaciłam za tę naukę bardzo wysoką cenę. Gdybym mogła zmienić bieg czasu i być bogatsza o tą lekcje - moje życie inaczej by teraz wyglądało.
   
 
      
lordmm

Dołączył: 04 Sty 2011
Posty: 370
Wysłany: 2012-12-04, 10:40    Re: Mąż mówi że mnie już nie kocha.
Solinka napisał/a:

Jesteś facetem trenerze - czy mężczyzna może na nowo pokochać kobietę której już nie kocha, bo sie wypaliło?


facet z reguly kocha raz w zyciu i nie ma tak jak kobiety ze sie zakochuje i odkochuje, takze jesli nie jestes ta ktora kocha, to niestety nic z tego nie bedzie, facet to nie baba, on sobie nie wmowi, ze kogos kocha bo to czy tamto...
   
 
      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nowe z WeDwoje.pl

Aktualne tematy