Autor Wiadomość

oszukana

pomarańcza1984

Dołączyła: 12 Sie 2009
Posty: 7
  Wysłany: 2009-08-12, 16:55    oszukana
witam! musze o tym komus powiedziec, bo nie dam rady... jestem mężatką od 6 lat. Mam 8 letnią córeczkę, która jest teraz dla mnie całym światem. mąż jest ojcem Młodej. wzielismy słub, gdy Młoda miała ponad 2 lata. wedłud mnie był to ślub z miłości - nie tylko dla dziecka. Kochałam go , był dla mnie najważniejszy - poza córką oczywiscie. Nigdy nie był idealnym ani ojcem ani mężem - ale najgorszy tez nie był... nie pił, nie bił... wczesniej tego nie zauważałam, teraz już widze - olewał i mnie i ją... 2 lata temu dowiedzialam sie, że jeszcze przed slubem - gdy Młoda miala 2 miesiące zdradzał mnie ze swoją koleżanką z liceum - nasza wspolna znajoma zreszta...masakra dla mnie zycie teraz to koszmar... nie rozumiem go - od poczatku naszego zwiazku byly ustalone zasady - zdrada=koniec nas. mimo to zdradzil mnie i jeszcze nie mial odwagi sie przyznac... pozwolil wierzyc w swoja miłosc i wiernosc. najgorsza dla mnie jest teraz swiadomosc slubu z nim...oszukiwal przez 6 lat. od 2 lat jest miedzy nami zle, a ja jestem z nim tylko dla Młodej. teraz domyslam sie ze zdradzal mnie i wczesniej i pozniej nie jeden raz...Coraz czesciej mysle jednak o odejsciu... tylko czy mam prawo zabrac dziecku ojca?? pomocy... wpadam w kolejna depresje...
_________________
pomarańcza
   
 
      
BeatrixKiddo
Gość
Wysłany: 2009-08-12, 17:00   
Jezus! skąd ten durny pogląd że odejście = zabranie dziecku ojca?
Rozwiedź się i daj sobie spokój, on będzie ją odwiedzać ,z resztą i tak olewa Ciebie i ją więc co za różnica?
   
 
      
pomarańcza1984

Dołączyła: 12 Sie 2009
Posty: 7
Wysłany: 2009-08-12, 17:23   
skąd podejście? a stąd, że on po moim postanowieniu odejscia- zmienił do niej troche nastawienie i sie stara bardziej, chyba bardziej niz kiedykolwiek....
_________________
pomarańcza
   
 
      
sorrow
Ghost of Sorrow


Dołączył: 07 Sie 2007
Posty: 5061
Wysłany: 2009-08-12, 17:49    oszukana
pomarańcza1984, napisałaś, że teraz już widzisz, że przez kilka lat olewał ciebie i córkę. Może więc aż tak bardzo jej ojca nie zabraknie? Zależy, czy przy braku kontaktu ze strony ojca ona też nie bardzo jest z nim związana, czy odwrotnie... niecierpliwie czeka na każdy milszy gest ze strony ojca. W tym drugim przypadku z pewnością wasze rozstanie mocno przeżyje. Masz rację, że jest różnica pomiędzy ojcem w domu, a ojcem odwiedzającym od czasu do czasu... co do tego nie ma wątpliwości.

pomarańcza1984 napisał/a:
tylko czy mam prawo zabrac dziecku ojca??

Przecież to nie ty zabierasz ojca dziecku :) . On sam to spowodował. Nie można zdradzać kogoś licząc na to, że i tak z nim zostanie chociażby ze względu na dziecko. On pośrednio już wtedy dokonał wyboru... postawił się obok rodziny, którą miał obowiązek wspierać i chronić. Córka jest młoda, więc jeśli zdecydowałabyś się pozostać tylko dla dobra dziecka, to czeka cię co najmniej 10 lat nieszczęśliwego życia. Nie wiadomo jak to wpłynie na psychikę córki. Może o wiele lepiej by się chowała w domu z nowym tatą?
   
 
      
pomarańcza1984

Dołączyła: 12 Sie 2009
Posty: 7
Wysłany: 2009-08-12, 18:18   
Chodzi wlsnie o to, że Młoda mimo wszystko jest z nim zwiazana... Choc jak widziala jak sie kłócilismy i jak on krzyczał, że ja chce zeby on sie zabił - to było inaczej - nie dawała mu sie nawet dotknąc.. Ale stała sie wtedy bardzo nerwowa obgryzała paznokcie - budzila sie w nocy z krzykiem. On twierdzil, ze nas kocha, że jestesmy całym jego swiatem -mimo to dalej tworzyl atmosfere terroru w domu. Zaczelam udawac - dla dobra Młodej - ze jest w miare ok, zeby ona nie musiala cierpiec przez niego. Sama kiedys to przeszłam - moi rodzice sie rozwiedli.
Dla mnie lepsze byłoich rozstanie. I wiem, że jesli zostane to tylko dla Młodej, i że wten sposób sama siebie pogrążę... Nie kocham go - nie moge na niego patrzec, nie mowiac o czym innym.. zaufania juz brak... nie wierze w zadne jego słowo... Ale nadal sie boje
_________________
pomarańcza
   
 
      
krysia

Dołączyła: 12 Sie 2009
Posty: 14
Wysłany: 2009-08-12, 18:38    Re: oszukana
Trudno mi udzielac rad kiedy sama jestem w dołku za to powiem Ci że wiem co czujesz choc pewnie marne to pocieszenie, cokolwiek zrobisz a chciałoby sie powiedziedz zrobimy będzie trudno Trzymaj się powodzenia
_________________
~~tyna
   
 
      
pomarańcza1984

Dołączyła: 12 Sie 2009
Posty: 7
Wysłany: 2009-08-13, 12:33   
Wczoraj myślałam, że dam radę...że się odejdę i jakoś to będzie. Ale on znów mnie szantażuje...nie pierwszy raz zresztą, że się zabije - bo bez nas nie ma dla niego życia...szkoda, że dopiero odkąd wiem o zdradach to on sobie to nagle uświadomił ... Ale mimo wszystko ja nie chcę mieć nawet takiego drania na sumieniu:( i znowu skapituluje...znów się poddam... masakra
_________________
pomarańcza
   
 
      
niewazne312


Dołączyła: 08 Sie 2009
Posty: 8
Wysłany: 2009-08-17, 17:31    oszukana
szkoda ze wczesniej o Was nie pomyslal gdy zdradzal..

Nie powinnas miec Go na sumieniu, to on wczesniej wybral..
_________________
you
can
be
a
sweet
dream
or
a
beautiful
nightmare
   
 
      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Aktualne tematy