Autor Wiadomość
przestroga
jaca38gda 


Dołączył: 28 Paź 2007
Posty: 162
Wysłany: 2010-07-26, 03:24   przestroga

Ludzie po zdradzie bardzo się zmieniają, wiem to po sobie, lekturze forum i rozmowach na żywo. Tak się składa, że moja ex żona (tak tak ex) nie umiała zrozumieć uczuć zdradzanego, ani mojej nowej osobowości. Skończyło się to rozwodem, parę dni temu.
Zdradzający nie wiecie co dzieje się w głowach zdradzanych! To koszmar, aby nie zwariować trzeba się zmienić, ale czy Wy poradzicie sobie z tak odmienioną osobą???? Czy warto?
 
     
ill11 
Love the way U lie;)


Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 426
Skąd: B..t
Wysłany: 2010-07-26, 18:05   

Jak to piszą 10/10!!! Nie wiem, czy Ci współczuć rozwodu, czy gratulować. W związku z tym nie napiszę nic. Natomiast odnośnie zmiany to masz mega rację! Mój zdradzacz też nie bardzo radzi sobie z faktem, że stałam się silniejszą, pewniejszą siebie osobą. Że zmuszona zostałam do poskładania życia od początku i to na swoich zasadach - bo "nasze" zostały zbrukane i olane dokumentnie. Następuje zdziwienie, że potrafię wyrazić zdanie bez lęku; że myślę już inaczej; że każdy 17-ty(dzień zdrady) wywołuje maxi nerwa - mogłabym tak wymieniać dłuugo...

Zawsze będzie dla mnie niezrozumiałe, że jednym(w moim przypadku) numerkiem, zniszczono 10 letnie małżeństwo i relacje pomiędzy nami... Mój mąż już doszedł do tego, że a b s o l u t n i e nie było warto. Tylko dlaczego tak boleśnie się to na mnie odbiło? Szkoda sensu... Póki nie zrozumiemy, że słowo, przysięga, to najważniejsze, co możemy dać drugiej osobie, to nie ma sensu się wiązać. Po zdradzie jest dramat, w moim przypadku dwustronny... I jeszcze się nie skończył! Bo z miesiąca na miesiąc wszystko się zmienia...
_________________
Hey,slow it down whataya want from me?
That baby you're beautiful and it's nothing wrong with you...
 
 
     
sorrow 


Dołączył: 07 Sie 2007
Posty: 4207
Wysłany: 2010-07-26, 19:40   przestroga

jaca38gda napisał/a:
Czy warto?

Zdradzać nigdy nie jest warto... co za pytanie :) ? Widzę, że przez te trzy lata nie daliście rady... i tak bywa. Jeśli myśl o zdradzie był z wami przez tan cały czas, to wyhodowaliście w pewnym sensie rozpad całkowity związku. Może to i lepiej dla ciebie, bo w takiej atmosferze trudno żyć. Szkoda... życzę ci, żebyś odzyskał w miarę szybko spokój psychiczny :) !
 
     
magmadzia 

Dołączyła: 16 Cze 2010
Posty: 31
Wysłany: 2010-07-26, 22:22   

Heh, co za ironia...mało brakowało a sama wiedziałabym co czuje "zdradzacz"...a tak jestem po tej "leprzej " stronie...Chociaż podejżewałam te zdrady mojego męża to po usłyszeniu tego że z kimś się związał zabolało, nawet bardzo...Bo niby czego takiego ja nie miałam co dała mu ona? Dlaczego zamienił ten ciepły związek na nic pewnego? dlaczego..? dlaczego...?Pierwszą noc przepłakałam, później już jakoś poszło...Na szczęście pojawił się ktoś (dość szybko) kogo do tej pory uważałam za "przyjaciela", teraz okazał się bardzo dobrym i na prawde potrzebnym PRZYJACIELEM...Pozdrawiam wszystkich zdradzonych, i może to ze względu na wakacyjną atmosferę a może z sentumeny do (mam nadzieję w krótce BYŁEGO ) męża "zdradzaczy" też :)
 
     
carpe_diem 


Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 204
Wysłany: 2010-07-27, 15:28   Re: przestroga

jaca38gda napisał/a:

Zdradzający nie wiecie co dzieje się w głowach zdradzanych! To koszmar, aby nie zwariować trzeba się zmienić


...lepiej bym tego nie nazwała :-)
Po okresie gniewu, łez...przyszedł okres totalnego znieczulenie...Potraktowałam go, jak błogosławieństwo, bo w końcu dał chwilę przynajmniej pozornego ukojenia...Trwał dosyć długo, tak, że zaczęłam się niepokoić czy dalsza walka ma w ogóle sens...
Powoli jednak zaczął mijać, jak wybudzanie z narkozy, kiedy zaczynają do ciebie docierać wiadomości ze świata zewnętrznego...I znowu pojawił się ból, ale jakby mniejszy, słabszy, do zniesienia.
Z w/w narkozy wybudziłam się jednak inna, twardsza, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że bardziej egoistyczna...
...dalej jednak nie wiem, choć minęło już tyle czasu, czy powinnam być w tym miejscu, gdzie jestem...
_________________
Nic
Jakie to dziwne
tak bolało
nie chciało się żyć
a teraz takie nieważne
niemądre
jak nic
 
     
gwiazdka30 

Dołączyła: 18 Paź 2009
Posty: 123
Skąd: z dna
Wysłany: 2010-07-27, 23:28   

Rozwodu Ci nie gratuluję
Dla mnie rozwód to porażka. Nawet tych, którzy wyskakują do nowych związków, czy nadymają żagle wolności. Rozwody, podobnie jak zdrady nie powinny się zdarzać. No ale w życiu bywa inaczej.
Ja najpierw byłam posądzana o zdradę, potem zaczęłam szperać a teraz mam coraz więcej pewności, że byłam zdradzana. Po żadnej ze stron nie jest fajnie. Ale ktoś mądry na tym forum napisał, że pewnie już wcześniej z więzią, bliskością i zaufaniem było do ...
No i teraz ta porażka stała się moim udziałem. Czy było warto? Nie wiem, ale tak jak było nie dało się żyć.
PS. kiedy choroba odbiera nam pamięć to najdłużej z rzeczy zewnętrznych pamiętamy imię swojego pierwszego męża czy żony (jeśli było ich wiele), swojej pierwszej, dojrzałej miłości.
_________________
Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to, że nie kocha cię on z całego serca i ponad siły.
 
     
jaca38gda 


Dołączył: 28 Paź 2007
Posty: 162
Wysłany: 2010-08-05, 11:15   Re: przestroga

sorrow napisał/a:
... to wyhodowaliście w pewnym sensie rozpad całkowity związku. Może to i lepiej dla ciebie, bo w takiej atmosferze trudno żyć. ...


Nie mam przynajmniej złudzeń, że mogłoby być w miarę sensownie. Mam wolną drogę aby zbudować sobie nowe życie, "na pełnym legalu"!
 
     
gwiazdka30 

Dołączyła: 18 Paź 2009
Posty: 123
Skąd: z dna
Wysłany: 2010-08-05, 19:00   

Czytałam uważnie Twój watek.
Można powiedzieć, że rozpad mojego małżeństwa rozpoczął się od posądzenia o moją zdradę. Kiedy błagałam go żeby wrócił dostałam esemesa "piękno zaczynania z kimś nowym polega na tym, ze naprawdę macie czystą kartkę" i rozpoczął życie singla "na pełnym legalu" czego konsekwencją był następny sms "żeby być z kobietą nie jestem skazany na ciebie" i w oczy "brzydzę się tobą, nie kocham cię, gdybyś się zabiła czułbym ulgę". No i oboje stanęlismy w sytuacji pozbawienia złudzeń. Rodziny już nie ma. Można i tak Ale dla mnie to jest dowód słabości, niedojrzałości, egoizmu. Mojej i mojego męża. Wstyd, porażka, dramat.

Ale też wiem Jaca38, że MOGŁOBY BYĆ SENSOWNIE. Cały czas wierzę, że gdybyśmy się wystarczająco starali, chcieli i walczyli o małżeństwo a nie ze sobą to udałoby się. Wątek Manleya mi to udowadnia. Cieszę się, że on pisze. To daje mi wiarę, chociaż ryczałam czytając (i ciągła myśl: czemu mój mąż tak nie potrafił? :563: ).

LordM (zdaniem mojego męża jeden z wielu moich kochanków :lol: ) napisał, że wiedza nabyta w tym dramacie przyda mi się w życiu.

:564: Wypijmy za błędy i uczmy się na nich :564:
_________________
Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to, że nie kocha cię on z całego serca i ponad siły.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

SZUKAJ na forum.we-dwoje.pl
wyszukiwanie zaawansowane »
Zobacz co nowego na We-Dwoje.pl

Makijaż i stylizacja »

W wieku 25 lat jest już legendą kina i bożyszczem mężczyzn nie mającym daleko w sławie i uroku do Marylin Monroe czy Sophii Loren. I jak na legendę... »

  • » Czego facet nie powinien zakładać na randkę?
  • » Co się stało z Joanną Brodzik?
  • » Inglot w Las Vegas
  • » Zaproszenia
  • Copyright 2010 Feminet Sp. z o.o Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Strona wygenerowana w 0,69 sekundy. Zapytań do SQL: 14