Autor Wiadomość

Żona ma romans, ja wiem ona nie

BOGINS

Dołączył: 09 Lut 2009
Posty: 201
Wysłany: 2009-10-22, 08:26   
W skrócie - jesteś trupem... Przegrywasz na wszystkich frontach - prawie jak Hitler: twoja żona, córka, ich życie, romans, seks... Jakby nie patrzeć to wydaje się, że Ty tu jesteś w ogóle niepotrzebny... Jedynie wyjście to nie rozmowa z żoną... tylko z tym facetem...
Nie szantażuj go dowodami, tylko powiedz, że ma zostawić żonę i córkę w spokoju -tzn ma ich nie zwalniać, ale i też zakończyć romans z twoją kobietą. Inaczej dzięki zgromadzonym dowodom zmienisz jego życie w piekło... Dodajesz że nigdy ich nie ujawnisz, bo dla ciebie jest to ogromny ból i wstyd...
TO JEST WEDŁUG MNIE JEDYNA OPCJA.
Twoja żona musi dostać [Mod: pip-pip] (tzn. to już pewnie dostała) i to nie od ciebie, tylko od niego (znowu hehe)... tylko wtedy się zmieni. Ty już swoje zrobiłeś. No, a potem patrz... chyba że ty odejdziesz... no bo w sumie czy po tym wszystkim ją jeszcze kochasz? I jak sam mówisz chcesz jej rujnować pracę zawodową z której tak jest zadowolona, że po kawkach i ochach z szefem jest zmęczona? Życzę ci jak najlepiej... ale jak dla mnie masz pierwszą lub drugą opcję... Tak naprawdę obie są [Mod: pip-pip] i wszystko zależy od twojej kobiety.
_________________
Pomyśl o mnie, nie bój się... a potem napisz!
   
 
      
Sara111

Dołączył: 21 Paź 2009
Posty: 5
Wysłany: 2009-10-22, 08:51    Żona ma romans, ja wiem ona nie
Orionie,
wczoraj napisałam swoje odczucia po przeczytaniu Twojej pierwszej wypowiedzi.
Są bardzo ogólne. Już doczytałam się wszystkiego. Sytuacja jest wręcz tragiczna. Wcale Ci się nie dziwię, że jesteś w martwym punkcie. Myślę, że masz rację sama rozmowa nic nie da. Tutaj trzeba strategii i to dobrze przemyślanej.
Założenie jest jedno: "suka nie da - pies nie weźmie". Ale jedną miarą wszystkich nie można ocenić, bo faktycznie taki romans jest oderwaniem od codzienności, a najgorzej jak jest szara i monotonna. I tu dobrze, że jesteś samokrytyczny, że wiesz co było nie tak. To już dużo. Widzę, że już jesteś obecny i ciałem i duchem w domu - i ok. Macie dorosłą córkę, czyli aż takiej tragedii nie ma. Z tego co piszesz masz 20-letni staż. I z tego co nie da się ukryć KOCHASZ ŻONĘ. Wiem, że w środku masz spustoszenie i napewno robi Ci się dziura, czyli tzw. pustka. Miałam taką i jeszcze mam. Po trzech latach wszystko może być - ok. Będziesz odczuwał to jako wspomnienie. Jest tylko jeden warunek, musi to być tak zakończone, żebyś wiedział, że nic nie ma. Na pewno będziesz sprawdzał swoimi starymi metodami (parę lat), dlatego zostaw je sobie i nie zdradź się z tym – pod żadnym pozorem. Nie rób nic pochopnie. Dowody możesz zbierać - to i tak jest silniejsze od Ciebie.
Uważam, że musisz zacząć od siebie. Zobacz co ma ten szefuncio - a czego Ty nie masz. Pamiętaj, samo bycie w domu w garach i jaki jesteś super „kogut domowy” nic nie da. Owszem bądź obecny w domu, ale nie aż tak. Bo żona ma więcej czasu na zostawanie po pracy, itp. Spróbuj rozdzielić obowiązki – tylko delikatnie. ZACZNIJ MYŚLEĆ TYLKO O SOBIE – zmień coś w wyglądzie, idź do innego fryzjera, dbaj o swoje ciało – kremuj je balsamem, dbaj o paznokcie, wklepuj jakieś maseczki, koniecznie perfumy – nie za ostre. Zapisz się do siłowni – 1-2 razy w tygodniu. Tu wzbudzisz już zainteresowanie żony – i będzie pytanie – po co? Powiedz, że dla niej. Że czujesz, że już jej się nie podobasz. To będą delikatne sygnały dla niej. PAMIĘTAJ te ćwiczenia będą Twoim narzędziem walki. Tu zostawisz swoje problemy, wypalisz swoją złość i nienawiść. Tu pokonasz swój ból. Nie wiem, czy masz swój styl ubierania. Przemyśl, czy możesz coś zmienić. Podpytaj córki, w czym dobrze wyglądasz. Kup coś sobie, zabierz córkę na zakupy – kup coś dla niej i kup coś dla siebie. Niech Ci doradzi. Wzbudź zaufanie u córki. Rozmawiaj z nią, ale nie wydaj się niczym. Będziesz już miał nić porozumienia. Może powie Ci co możesz zmienić, żeby bardziej podobać się mamie. I w razie co będziesz mógł powiedzieć, że czujesz się niekochany – ALE TO W OSTATECZNOŚCI. Pomału wymień swoją garderobę, to może jest śmieszne – ale najważniejsza jest bielizna. Do spania szczególnie: delikatny balsam i nowe ekstra bokserki z sex koszulką. Kup z 2-3 komplety. Zakładaj bieliznę, żeby delikatnie wystawała spod spodni i uwodź żonę. Nie dosłownie jak robi teraz młodzież, ale właśnie muszę przyznać, że taka delikatna odsłona robi i na mnie wrażenie. Zobacz, czy żona zwraca na to uwagę. Wieczorami, jak oglądasz film ćwicz – sprężynka, ciężarki, brzuszki – to co lubisz. Tak 30-45 minut – nie codziennie. Ale jak będziesz chodził na siłownię – to będziesz miał energię i sam będziesz chciał. Od czasu do czasu postaraj się o jakiś film i wspólnie oglądnij z żoną, kup wino, może likier – to co lubi. Miej już jakieś przekąski, nietypowe drogie ciasteczka. Wprowadź ją w świat filmów, może ktoś doradzi jakiś film poruszający serce, może to być romans, zdrada – coś w tym stylu. A w nocy przytulaj ją, niech czuje Twoje ciepło – całą noc. Nawet jak się przebudzisz o 4 rano. Bądź romantyczny i w domu, delikatnie obcieraj się o nią jak przechodzisz. Może zadbaj o wspólną kąpiel w płatkach róży lub olejku. Tylko tak od razu nie przesadzaj – nie wszystko na raz. ALE ZACZNIJ DZIAŁAĆ. Pomyśl, że masz rodzinę – to robisz dla nich. Od razu nic nie spieprzysz – nie zrazisz do siebie żony i córki. Tym działaniem zwrócisz na siebie uwagę – to będzie Twoje wołanie o HELP. Ale nie jesteś na przegranej pozycji po miesiącu będziesz KIMŚ. Czarującym, wysportowanym, seksownym facetem. Będziesz na tej samej pozycji co szefuncio. I pamiętaj to TY masz żonę pod kołdrą - on nie. Za miesiąc jak zechcesz – zaczniesz działać dalej. Ale tu już powinno być działanie – tak jak pisała Majka. Np. jakiś sms do Ciebie o żonie, czy też do szefuncia.
Musisz podbudować swoją osobowość i zadbać o wygląd. Po 20 latach żona na pewno jest do Ciebie przywiązana. Tylko musisz rozdmuchać ten żar. Dobrze, że to już robisz.
Napisz, czy kupiłeś coś dla żony na 20 rocznicę? A ja przemyślę co dalej
   
 
      
orion


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 11
Wysłany: 2009-10-22, 19:30    Żona ma romans, ja wiem ona nie
wiecie co,
dominik25 napisał/a:
wymyślasz teraz wymówki aby nie doprowadzić do rozmowy

Wy wszyscy macie rację, mój irracjonalny strach przed niewiadomym każe mi chyba wymyślać wymówki aby jak najdalej w czasie oddalić tę rozmowę. Z każdym dniem to dostrzegam, że wszystkie te powody, które były wczoraj a przemawiały za tym aby tę rozmowę odłożyć zaczynają blednąć, tracić sens i znaczenie...zaczynam chyba to rozumieć gdzie w tym wszystkim jestem JA.
majka 83 napisał/a:
Zrozum, wprawdzie odpowiadasz za swoje małżeństwo, ale nie za romans żony i jego konsekwencje

Dociera to do mnie, że to nie ja jestem wszystkiemu winny i to nie ja powinienem mieć dylemat co żona zrobi ze sobą i z całą tą chorą sytuacją.
majka 83, Ty chyba najlepiej wyczuwasz moją psychikę, używasz słów i zwrotów o mnie, które już gdzieś, kiedyś słyszałem w innych sytuacjach... to daje dużo do myślenia.
majka 83 napisał/a:
Przykro mi,że Tobie nagadałam

więc niech Ci nie będzie przykro bo tak nieraz trzeba...aby do kogoś coś dotarło.
majka 83 napisał/a:
Jesteś facetem nie chłopcem i zacznij wreszcie postępować jak facet!
święta racja, coś w tym musi być... czasami słyszałem to od swojej żony.
Sara111 napisał/a:
a nie myślałeś, żeby dotrzeć do tego Kochasia... potem zastanawiamy się: kto to jest, jak wygląda, co mi brakuje?

a jakże, znam go osobiście, żona kiedyś mi go przedstawiła, dobrze, że powstrzymałem emocje bo koleś mógłby wypaść z czwartego piętra, a ja nie mógłym teraz tu być z Wami...jest starszy ode mnie, wygląd przeciętny, nic specjalnego... czego mi brakuje ? ano tego, że on jest w stylu kalibabki, niejedną już kobietę tam zbałamucił, wie jak to robić, wie jak i na co podejść kobietę, czułe słówka, miłe gesty, w gadce jest dobry, w uwodzeniu...po prostu rasowy dziwkarz.
Sara111 napisał/a:
ZACZNIJ MYŚLEĆ TYLKO O SOBIE – zmień coś w wyglądzie, idź do innego fryzjera, dbaj o swoje ciało – kremuj je balsamem, dbaj o paznokcie, wklepuj jakieś maseczki, koniecznie perfumy – nie za ostre. Zapisz się do siłowni – 1-2 razy w tygodniu. Tu wzbudzisz już zainteresowanie żony – i będzie pytanie – po co?

sara111, to wszystko już przerobiłem i przerabiam od dawna, nic nie robi wrażenia, Na ciuchy, perfumy etc. słyszę: dobrze, no fajne i koniec, a na takie rzeczy jak powiedzmy "siłownia" nie ma "po co ?" tylko słychać: " w tym wieku ?, a ciekawe z kim ty tam chodzisz ? ", i wiesz jaka w tym jest "nuta".

Dzięki wszystkim którzy tu odpowiadają na mój post i próbują mi pomóc, jest to dla mnie bardzo ważne ponieważ jakby to powiedzieć jestem sam z tym wszystkim i nie mam z kim pogadać a dzięki Wam czuję, że jest ktoś blisko chociaż wirtualnie, dzięki Wam poznaję lepiej samego siebie i łatwiej będzie mi przez to wszystko przejść.

P.S. Jak ktoś ma ochotę napisać na PW to niech śmiało pisze.
   
 
      
Sara111

Dołączył: 21 Paź 2009
Posty: 5
Wysłany: 2009-10-23, 06:58    Żona ma romans, ja wiem ona nie
Orionie,
czyli jesteś cholernie mocny, dobrze myśliś:-) Nie działasz, bo boisz się o rodzinę. Ale jak już przerobiłeś taktykę zwrócenie uwagi i nie działa - to faktycznie trzeba, albo można coś robić.
Ale widzisz, jest pytanie - a ciekawe z kim ty tam chodzisz? A ta nuta, jest może nutą zazdrości. Widzisz, jak ktoś robi coś nie ok. - to będzie mu rodziła się myśl, a może i ON kogoś ma. Komu chce się spodobać?
Myślę, że majka ma rację z sms. Ale do Ciebie i żony szefuncia.
Ja miałam różne taktyki, taka mocna nie byłam, zaraz wyrzucałam z siebie emocje. Ale jak już domyśliłam się, że coś się kręci zaczęły się głuche telefony z zastrzeżonych. Do dzisiaj nie wiem, czy to była Kochasia, a może ktoś życzliwy a może mąż:-) to nakręciło mnie do działania:-) pozdrawiam
   
 
      
BOGINS

Dołączył: 09 Lut 2009
Posty: 201
Wysłany: 2009-10-23, 13:59   
Ja sie tam zastanawiam, co orion wykombinuje :P
I kiedy :)

Robimy ankietę?
_________________
Pomyśl o mnie, nie bój się... a potem napisz!
   
 
      
majka 83

Dołączyła: 14 Cze 2009
Posty: 324
Skąd: znad morza
Wysłany: 2009-10-23, 14:25    Żona ma romans, ja wiem ona nie
Cytat:
czyli jesteś cholernie mocny, dobrze myśliś:-) Nie działasz, bo boisz się o rodzinę

A ja to widzę inaczej, widzę bardzo słabego faceta,feceta w początkach depresji, który boi się zmian jakie niewątpliwie nastąpią po ujawnieniu całej sprawy.To strach przed samotnością, odrzuceniem przez zonę i przed radykalnymi zmianami w zyciu powstrzymują Oriona i bardzo dobrze to rozumiem, bo zmiany z pewnościa tu nastąpią.Lęk o rodzinę? Jaki? Orion pracuje i może pomóc córce, ma gdzie mieszkać bo w razie czego to żona wylatuje z walizkami,jako mężczyzna w kwiecie wieku o wiele łatwiej i szybciej układa sobie życie niż kobieta " dojrzała, tkwiąca w związku bez przyszłości. I to są jego atuty, w efekcie to żona zostaje sama, bo porządnych kobiet po przejściach marzących o takim facecie jak Orion jest wiele, szkoda tylko,że Orion nie chce tego zauważyć.
Ten lęk o rodzine to tylko zwykły pretekst do hamowania jego działania, bo kim jest tu kochanek? Wielkim dobrotliwym, który daje pracę żonie i córce i wygląda na to,że ty Orionie powinenes być mu jeszcze wdzięczny?
To już jakaś paranoja....
Moim zdaniem nie jesteś gotowy na rozmowę, nie jesteś bo za długo czekałeś.Twoje przemyślenia poszły w złym kierunku. W rezultacie skupiłeś się na oskarżaniu siebie samego,wpędzasz się w depresję a na dodatek usiłujesz w pojedynkę ratować związek co jest dużym błędem.
Boisz się, bo wiesz doskonalele z jakim "demonem" masz do czynienia. Tak Orionie w pełni kwitnący romans, połączony z zaangażowaniem emocjonalnym jest bardzo trudny do przerwania.Z własnego doświadczenia Ci powiem, że mysiałabym chyba dostać piorunem,żeby dobrowolnie przerwać romans,czyli delikatne rozmowy, kajanie się i oskarżanie nie przerwą romansu żony i jej szefa.
Gdy mąż ze mną rozmawiał ja już to zakończyłam, a ten romans trwa i tu jest bardzo istotna różnica.
Wygląda to tak, że w życiu żony jej praca i jej romans jest na pierwszym planie..Ty gdzieś daleko w tle, dlatego Ci tak trudno dotrzeć do żony.
Tu trzeba metody szokowej takiego "pioruna" inaczej nie przerwiesz tego.
Z twoim " depresyjnym" nastawieniem trudno o pioruny i bardzo możliwe,że żona obróci kota ogonem oskarżając w swój romans Ciebie,zacznie prosić o czas, który jest zwyłym mydleniem oczu dla kontynuacji romansu, każe ci się liczyć z uczuciami kochanka..kolejna farsa bo kochanek z twoimi uczuciami się nie liczy..a Twoją rodzinę rozwala.
Tu trzeba konkretnych działań, pełnych dowodów, zdecydowanego postawienia sprawy Na Twoich Warunkach i dopiero wtedy żona powie co zamierza z tym wszystkim zrobić...
Aby to wszystko osiągnąć musisz wyzbyć się winy za romans żony,zastanowić nad "swoimi" warunkami, uwierzyć w siebie i w to,że temu wszystkiemu podołasz.
Miałam Ci to napisać na P.W ale pomyślałam,że może to się przyda tym wszystkim ,którzy wierzą w opamiętanie małżonków, dają " czas" na podjęcie decyzji,dają się wpędzać w poczucie winy,pozwalają na stopniowe kończenie romansu albo samotnie starają się walczyć o związek szarpiąc swoją psychikę. Aby przerwać romans trzeba zdecydowanego dziełania i konsekwencji - inaczej sie nie da.To niestety walka na zęby i pazury.
Sms-y spowodują jakies zaniepokojenie, ale mogą też sprowadzić romans do podziemia a tu nie o to chodzi.
Zastanów sie teraz nad Swoimi warunkami a nie nad tym, czy możesz od żony wymagać przerwania " kariery", inaczej wpadniesz w pętlę, z której sie wyplączesz jako psychiczny wrak w momencie gdy coś w Tobie pęknie, a przecież możesz tego uniknąć, wystarczy,że poczytas niektóre posty na forum.
Znowu ci nagadałam...wybacz, ale inaczej się nie da.
_________________
majka 83
   
 
      
onomatopeja12345
Gość
Wysłany: 2009-10-23, 14:33   
BOGINS napisał/a:
Ja sie tam zastanawiam, co orion wykombinuje :P
I kiedy :)


Paradoksalnie o ile dla Oriona priorytetem jest formalne utrzymanie małżeństwa, to znaczy uniknięcie rozwodu kosztem tolerowania bzykania się zony z kochankiem - to jego taktyka chowania głowy w piasek jest jak najbardziej skuteczna.

Nieuchronne jest przecież, że któregoś dnia żonaty kochanek zamieni kochankę ( żonę Oriona ) na nowszy model, niewykluczone, że Orionową córkę. Opcja podwójnego rozwodu i małżeństwa żony Oriona z kochankiem odpada, szef kochanek nie po to sowicie opłaca kochankę i jej córkę żeby popadać w kłopoty ewentualnego podziału majątku w razie rozwodu.

Powstaje tylko pytanie, jak długo Orion wytrzyma taką sytuację i czy jest sens być z żoną, która w istocie żoną nie jest ?
   
 
      
Sara111

Dołączył: 21 Paź 2009
Posty: 5
Wysłany: 2009-10-24, 16:40    Żona ma romans, ja wiem ona nie
Orion,
a dla Ciebie - co jest najważniesze? Co chcesz z tego wszystkiego uratować?
Same wyrzucenie zdrady dla żony, nic nie da. Uda skruchę, powie że nic nie poradzi na to, że się komuś podoba...itd.
Trzeba może "ciąć chwasta u korzenia". I tu raczej, jak masz jakieś zdjęcia pokazałabym dla żony szefuncia i dla Twojej. Ale najlepszym wyjściem jest wysłanie do domu szefuncia, najlepiej poprosić, żeby ktoś podał osobiście.
Żeby nie trafiły od razu do szefuncia. Do siebie tak samo - mogłeś te zdjęcia dostać pod domem. Albo wyjąć ze skrzynki.
Tylko, jest problem - żona szefuncia zrobi taki dym, że Twoja żona może wylecieć z pracy. Ale to chyba nic w stosunku do Twojej tragedii.
Nic nie piszesz? Jesteś zadołowany?
   
 
      
Luca

Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 26
Wysłany: 2009-10-24, 17:43    Żona ma romans, ja wiem ona nie
Z zaciekawieniem przeczytałem cały wątek.Orion, człowieku tak nie można funkcjonować.... Strategie?? Taktyki? A gdzie szczera rozmowa.... Czy w życiu nie tego nas uczą od malucha....??? Jak się czujesz jako bierny obserwator tragikkomedi, w której głowną rolę gra tak bliska Ci osoba??
Tak Stary nie można!!!! Musisz z żoną szczerze porozmawiać, jak dorośli ludzie. Spokojnym tonem, bez awantur. Nie mów o tym że ją śledziłeś itp. bo to mocno pogorszy sprawę. Poprostu wiesz i już. Zrób to jak najszybciej. Nie wiem czy uratujesz małżeństwo, tego nikt nie wie. Ale na Boga cieżkiego romans to nie film... to Twoje życie!!!!
Trzymam kciuki za Ciebie, pamiętaj że jesteśmy tylko ludźmi. Jeśli kochasz żonę to walcz. Dla mnie sprawa jest oczywista, żona odchodzi z pracy albo z Twojego życia :ot: Mówisz bezrobocie, kariera, marzenia??? Czy kłamstwo i życie w nim jest tego warte.... Zastanów się Stary.
   
 
      
arturo


Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 187
Skąd: Uć
Wysłany: 2009-10-25, 07:45    Żona ma romans, ja wiem ona nie
orion napisał/a:
...po prostu rasowy dziwkarz.

Ciekawe, ze zone nazywasz dziwka. Hmm... to jak nazwiesz meza tej "dziwki", ktory na to wszystko powala bo sa z tego korzysci ?

Po raz enty... wez sie w garsc i zalatw to jak MEZCZYZNA. Bo jak tak dalej pojdzie to ten dziwkarz przeleci Ci takze corke.
_________________
Od stania w miejscu niejeden już zginął.
   
 
      
snnemeznis

Dołączył: 11 Paź 2009
Posty: 39
Wysłany: 2009-10-25, 12:53   
Fakt, jedna meska decyzja i sytuacja stanie sie klarowna. Czy w ta dobra czy w zla strone to juz nie nam decydowac.
   
 
      
Stranger

Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 170
Skąd: Melmak
Wysłany: 2009-10-27, 14:05   
Tak sobie czytam i czytam ten wątek...
Kurde, myślałem że po kilku sugestiach kolega orion weźmie sprawy w swoje ręce, ale nic podobnego! Wciąż tylko chłopie medytujesz, kombinujesz, myślisz, dołujesz się... Po co?
Zamiast filozofować huknij raz a dobrze. Co Cię obchodzi że w konsekwencji Twoja żona straci swoją wymarzoną pracę? Trzeba było myśleć wcześniej, a jak się wysłało szare komórki na urlop, to teraz trzeba za to płacić!
Zamiast się ciągle martwić za swoją niewierną kobietę i zastanawiać się jak jej tu jeszcze ułatwić życie, choć raz zadbaj o siebie!
Miej chłopie jaja...

pzd
_________________
   
 
      
kula

Dołączyła: 22 Paź 2009
Posty: 34
Wysłany: 2009-10-27, 16:08    Żona ma romans, ja wiem ona nie
Weź się w garść chłopie bo nie masz 15 lat tylko jesteś dojrzałym mężczyzną. Żona szaleje bo tak sie zachowują kobiewty które są zakochane, że latają jak na skrzydłach tylko ty wkońcu musisz jej te skrzydła przykrócić i z nia porozmawiaćchoc znajać zycie czasem szczere rozmowy nie wychodza na dobre. w takim przypadku zacznij dbać o siebie i o swoje samopoczucie o swoj spokoj wewnetrzny. zacznij wychodzić do ludzi i rozmawiać a nie błądz ciagle za tropem żony bo tylko się tym bezsensu dołujesz.
   
 
      
pemobb

Dołączył: 30 Paź 2009
Posty: 2
Skąd: Katowice
Wysłany: 2009-10-30, 23:55    Byłem w bardzo podobnej sytuacji jak ty - i wygrałem (!?!)
Byłem w bardzo podobnej sytuacji jak ty - i wygrałem (!?!)
Zanim rozpoczniesz walkę musisz sobie uświadomić że wina za zaistniałą sytuację zawsze leży po obu stronach jeśli nie to daj sobie spokój. Drugie banalne czy ją kochasz czy boisz się tylko zmian. Ja rozpocząłem od tego i dało mi to siłę. Moja taktyka była prosta: stać się kochankiem dla żony. Zanim przystąpiłem do działania przygotowałem się techniczne :
- wymiana telefonu żony na taki który na symbiana lub WMobile (zainstalowanie na nim programu który przesyła wszystkie sms do ciebie)
- zainstalowanie szpiega w kompie najlepiej przez https://secure.logmein.com ( widzisz online wszystko co dzieje się na kompie na którym działa żona
- uruchomienie na komórce śledzenia położenia komórki www.gdziejestdziecko.pl
- przydatny jest komunikator który umożliwia dzwonienie smsowanie podszywając się pod inną osobę www.wykrecnumer.pl
- ostatnie podsłuch i gps w aucie.
A po co to wszystko ???. Po to żeby gdy zaczniesz o nią walczyć jeżeli oczywiście chcesz - wyprzedzał ich o jeden krok. Dzięki temu wiedziałem o czym rozmawiają i dostosowywałem swoje działania do sytuacji . Bez tego chyba bym nie dał rady. Moja walka trwała cztery miesiące, trochę długo ale czas jest tu najważniejszy, bo gdybym postawił na samym początku warunek albo on albo ja - to koniec. Moja żona żyła jakby w równoległym świecie z którego jak narkomana trzeba było powoli wyciągnąć i sprowadzić do rzeczywistości. Zaczęło się od tego że powiedziałem jej że wiem o jej romansie i że wiem że była to po części moja wina ze do tego doszło. Powiedziałem że się zmienię. Jak pisałem wcześniej zacząłem grać rolę kochanka, wziąłem żonę (bez dzieci) w góry do hotelu na parę dni, na koncert U2 , kwiaty prezenty itp. Potem zacząłem kopać pod kochankiem – zadzwoniłem do niego i powiedziałem mu że będę walczył o nią wszelkimi sposobami . Potem podziękowałem mu że otworzył mi oczy na moje błędy i że dał mi takiego kopa do życia że na pewno z nim wygram. Powiedziałem mu że takiego sexu z żoną dwa razy dziennie to nigdy nie miałem (chyba się wtedy wkurzył). Cały czas dzięki małej inwigilacji wiedziałem na czym stoję i kopałem jak kret pod tą gnidą (wredne sms ) prowokowanie do robienia scen zazdrości mojej żonie, pytanie go czy jeżeli mnie zdradza to czy jak będzie z nim to go nie będzie zdradzać z kim innym. Po prostu stopniowo obrzydziłem im ten związek. Ale pamiętaj wytrzymałem to tylko dlatego że kocham moją żonę – a prawdziwej miłości nic nie jest w stanie zniszczyć !!!!! Teraz mam żonę , kochankę i matkę (moich dzieci) w jednym i choć jest trudno - warto było walczyć . A rady zostaw szmatę dają ci którzy tego nie przeżyli bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
_________________
PZDR
   
 
      
orion


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 11
Wysłany: 2009-10-31, 02:15    Żona ma romans, ja wiem ona nie
witam wszystkich,
nie pisałem tyle dni bo zawiesiłem się w próżni, mam strasznego doła i przechodzę jakąś metamorfozę, wydobywam się powoli na wierzch i zaczynam dostrzegać siebie w tym wszystkim, zaczynam dostrzegać, że w tej całej sytuacji najważniejszy jestem JA.

Wszyscy macie racje, trzeba powiedzieć to i porozmawiać jak najszybciej,zaczynam to czuć z kazdym dniem chociaż ten każdy dzień boli niemiłosiernie. Wszystkie powody wymyślane przez mój strach aby to oddalić straciły sens, wyblakły i odeszły gdzieś daleko. Możecie mi teraz nagadać, nakrzyczeć itp. ale potrzebuję jeszcze dosłownie parę dni aby poczuć się pewniej aby głos nie uwiąz mi w gardle w połowie zdania a łzy nie pozwoliły mówić. Jestem chyba bardziej wrażliwy niż normalny facet i dlatego tak mi trudno.

Wiecie co... chciałem w myślach odwrócić sytuację, pomyśleć co ja bym czuł gdyby zona zarzuciła mi zdradę, jak ja bym się wtedy zachował, co bym jej wtedy powiedział... i co ? ... ja nie byłem w stanie wogóle sobie tego wyobrazić, że mógłbym to zrobić i tak strasznie skrzywdzić najbliższą osobę.
Słowa, które chcę powiedzieć w myślach padły już miliony razy, w samotności wypowiedziałem je na głos, przyzwyczajam się do nich, słowa te sprawiają mi ogramny ból i cały czas niedowierzam, że jestem w takiej sytuacji, że muszę je powiedzieć.
Ostatnio zdobyłem książkę Dobsona "Miłość potrzebuje stanowczości" i w miarę możliwości ją czytam, zacytuję Wam:

"Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale właściwym podejściem do konfliktu małżeńskiego można zmienić rozchwiany związek we wspaniałe, zdrowe małżeństwo. Z drugiej strony, nieodpowiednia reakcja w chwilach kryzysu może do końca zdusić tlącą się jeszcze miłość."

i takie jest moje myślenie w stosunku do rozmowy i dlatego ta rozmowa jest dla mnie taka ważna, muszę przyzwyczaić swoje emocje do ekstremum aby w nieodpowiednim momencie nie wzieły górę i nie sprowadziły rozmowy do jednego słowa... rozwód.
Nie wiem czy to rozumiecie ale muszę jeszcze te parę dni wytrzymać. Już wiem kiedy to nastąpi i nawet wybuch bomby atomowej tego nie powstrzyma.

do majki 83 - jak zawsze masz rację, zadziwiasz mnie swoimi jakże trafnymi spostrzeżeniami.
Może pewnych rzecy nie dostrzegam ale jak czytam Twoje posty... Boże, to prawda, dokładnie tak jest.

Sara111 napisał/a:
a dla Ciebie - co jest najważniesze? Co chcesz z tego wszystkiego uratować?

...i tu jest problem, na dzień dzisiejszy jestem tak rozwalony i ekstremalne uczucia z plusa na minus i spowrotem, że to pytanie jest dla mnie na razie bez odpowiedzi. Zdrowy rozsądek podpowiada, że chciałbym uratować naszą miłość choć uczucia szarpią się w różne strony.
Luca napisał/a:
Musisz z żoną szczerze porozmawiać, jak dorośli ludzie. Spokojnym tonem, bez awantur.

arturo napisał/a:
... wez sie w garsc i zalatw to

Stranger napisał/a:
Zamiast filozofować huknij raz a dobrze.

kula napisał/a:
tylko ty wkońcu musisz jej te skrzydła przykrócić i z nia porozmawiać

macie rację, MUSZĘ, ja już to wiem ale uwierzcie, to jest dla mnie bardzo bardzo ciężkie i bolesne pomimo, że pozbywam się z własnego umysłu wszelkich skutków ubocznych jak praca , marzenia, święta itp.

pemobb - nie jestem agentem 007 ale mimo to wiele razy jestem krok przed nimi, w moim przypadku nic to nie daje bo gdy mają coś zaplanowane nawet wycieczka na księżyc nie robi wrażenia... zawsze znajdzie się jakaś wymówka i nie pomoże święty boże...

dzięki wszystkim za posty i wsparcie, nie bójcie się ostrych słów, nieraz są one bardzo potrzebne, piszcie, bo w realu zostałem z tym wszystkim sam.
   
 
      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Aktualne tematy