Wysłany: 2010-02-08, 23:10 Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slubu
kwiatlotosu napisał/a:
Przez tel też mu marudziłaś? Ale przynajmniej Twój teraz wie, że byś chciała i jakie to dla Ciebie ważne
Nie - ale to tylko dlatego, że widywaliśmy się prawie codziennie i nie mieliśmy potrzeby gadać przez tel - ale na gg marudziłam
Myślę, że wiedziałby też jakie to dla mnie ważne i jak bym chciała - gdybym raz mu tylko powiedziała a nie tysiąc
kwiatlotosu napisał/a:
No tak, ale mi osobiście zaręczyny kojarzą się z jesienią, zimą,wczesną wiosną.
To może faktycznie Cie to ciśnienie opuści wiosną
Oj, jak ja bym chciała wiedzieć czy Mój ma jakiś pomysł na to i czy w ogóle o tym myśli jako ' do zrobienia w najbliższej przyszłości'
Wysłany: 2010-02-09, 10:30 Re: Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slub
mała_czarna napisał/a:
zakochana1277, a jak on reaguje jak mu mówisz, że Ciebie to drażni, że chciałabyś, żeby on by mniej bierny podczas tych rozmów ?
Może on takimi żartami reaguje na sytuacje stresowe ?
Jak ja już się wkurzę i mówię mu że mam czasami tego dość to On nic nie mówi, zupełnie nic. Wczoraj znowu poszło o to samo, powiedziałam swoje a po kilku minutach stwierdziłam "fajnie że nawet nie potrafisz nic powiedzieć" a On na to "ale co ja mam Ci powiedzieć, nie wiem co powiedzieć". I tak to zawsze wygląda jeden plus jest tego że czasami to po prostu przytuli ale też nie zawsze.
Wysłany: 2010-02-09, 11:37 Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slubu
zakochana1277, tez tak mialam... w ogole jak M wspominalam o zareczynach slubie tylko slyszalam "znow ten sam temat ech" i na poczatku stycznia oczywiscie nie wytrzymalam i wybuchla klotnia wszystkie zale sie polaly zakonczylo sie ze wszystko sobie wyjasnilismy M powiedzial ze nie jest jeszcze gotow na taki krok wiec musze poczekac i od tamtego dnia nic nie wspominam o naszych zareczynach. tylko mowie ktora to sie znow zareczyla a ktora w tym roku za maz wychodzi. oczywiscie nie codziennie zeby mogl sobie troszke od tego tematu odpoczac
Wysłany: 2010-02-09, 12:27 Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slubu
iiwcia89, tylko tu chodzi o to że On ma takie podejście prawie do każdej rozmowy. Nie chodzi tu o zaręczyny czy ślub bo o tym prawie w ogóle z Nim nie mówię. Chociaż jak nadejdzie pora żeby o tym porozmawiać to pewnie będzie to samo.
Muszę się jakoś nauczyć z tym żyć. Ostatnio mam jakiegoś doła i pewne rzeczy w Nim denerwują kilka razy bardziej Ale mam nadzieję że to przejdzie.
Wysłany: 2010-02-09, 12:45 Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slubu
mała_czarna napisał/a:
To może faktycznie Cie to ciśnienie opuści wiosną
Ja się boję, że wtedy to mi się dopiero zacznie bo teraz to jestem taka nautralna ... chciałabym bardzo, ale z drugiej strony mogę jeszcze poczekać...
mała_czarna napisał/a:
Oj, jak ja bym chciała wiedzieć czy Mój ma jakiś pomysł na to i czy w ogóle o tym myśli jako ' do zrobienia w najbliższej przyszłości'
też bym chciała zajrzeć w myśli mojemu, oooooj chciałabym
kwiatlotosu napisał/a:
Przynajmniej byśmy wiedziały czy warto czekać czy nie
Co do tego myślę, że żadna z Nas nie powinna mieć cienia wątpliwości
mała_czarna napisał/a:
czekać na pewno warto skoro jest nam z nimi dobrze
dokładnie
zakochana1277 napisał/a:
po kilku minutach stwierdziłam "fajnie że nawet nie potrafisz nic powiedzieć" a On na to "ale co ja mam Ci powiedzieć, nie wiem co powiedzieć".
Byy rozmowy, które kończyły się w identyczny sposób. Na moje to oni wszystko gromadzą w myślach i oni to analizują i zapamiętują, ale myślą, że by o tym wiemy i gdy piszemy "czemu nic nie mówisz" to oni pewnie się dziwią no bo co mają powiedzieć skoro wszystko dokładnie opisałyśmy... więc nie piszą nic. W sumie lepsze chyba to niż samo "ok" ... napewno by napisali coś, gdyby się nie zgadzali z tym co powiedziałyśmy/napisałyśmy... takie jest moje zdanie
...a mój mnie wczoraj zaskoczył "to jak? spontan zarezerwowałem bilety na avatar, szykuj się, będę o 20:15" Gdyby widział, że leżę sobie w dresiku rozczochrana w łóżku to by się przeraził xD Ale zdążyłam i naprawdę polecam Wam dziewczyny Było wspaniale! Śliczne efekty, piękna historia no i te przytulanki i buziaki... tylko trochę się dłużyło
nie dość, że film długi to jeszcze reklamy i tak oto z kina wyszliśmy po północy
Można po tym filmie pociągnąć super rozmowę typu: wspólne życie, poświęcenie, wspólna przyszłość... miałam taką ochotę, że masakra... ale stwierdziłam, że ugryzę się w język i w samochodzie śpiewałam piosenki
Pewnie gdyby nie to forum, to by mi rozmowa do głowy nie przyszła, albo jak by przyszła to bym się nie hamowała ... a tak to teraz się hamuję, żeby nic nie mówić i nie drażnić lwa
Wysłany: 2010-02-09, 12:54 Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slubu
serniczkowa napisał/a:
Ja się boję, że wtedy to mi się dopiero zacznie
To jest nas dwie. U mnie jest od jakiegoś czasu cisza na ten temat - i boję się, że jak tak nagle się nagromadzi i wybuchnie to katastrofa będzie.
serniczkowa napisał/a:
Można po tym filmie pociągnąć super rozmowę typu: wspólne życie, poświęcenie, wspólna przyszłość... miałam taką ochotę, że masakra... ale stwierdziłam, że ugryzę się w język i w samochodzie śpiewałam piosenki
Podziwiam i gratuluję ugryzienia się w język Ja nie wiem czy jakby mnie tak korciło i Mój by był pod ręką to bym się powstrzymała
Nawet wczoraj delikatnie chciałam podpytać Mojego i zaczęłam go podpuszczać, że włosy zetnę dopiero po ślubie ( a Mojemu się nie podobają długie włosy) - i zaczęliśmy negocjować - dałam mu trzy terminy : ślub, zaręczyny i koniec licencjatu( czyli za 1,5 roku) - i wiedziałam, że to co wybierze to będzie szybciej - gdyby wybrał lic to bym wiedziała, że przez 1,5 roku nie mam na co liczyć - gdyby zaręczyny - to, że do 1,5 roku coś będzie
I co z mojej 'szalonej' intrygi ? Nic - bo zaczął żartować, że jak będą za długie to mi zetnie jak będę spała. I dalej jestem w tym samym miejscu
Wysłany: 2010-02-09, 13:25 Jak to pokonac ... dłużący się czas...do zaręczyn i slubu
mała_czarna napisał/a:
Ciekawe jak kwiatlotosu i jej poważna rozmowa.
Jeszcze się nie odbyła, bo go nie ma. Ciekawe na którą się zjawi...chyba mu się nie śpieszy zabardzo
Już się nie mogę doczekać, na samą myśl o tej rozmowie mam łzy w oczach a co będzie podczas? Znowu będę beczeć
[ Dodano: 2010-02-09, 13:28 ]
mała_czarna napisał/a:
A mi się chyba od nowa włączą 'ciśnienie' - i tak strasznie mnie korci, żeby jakoś Mojego podpytać
długo już wytrzymałaś, to staraj się wytrzymać jeszcze bez tego cisnienia...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum