Wysłany: 2010-02-09, 01:13 Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
MamusiaKamisia napisał/a:
sorrow czytaj ze zrozumieniem, wciągnął dziewczynę, ale nie swoją, jak tak zrozumiale
czytasz posty to nie dziwię się, że później coś Ci w nich nie pasuje...
Rzeczywiście muszę przyznać, że opacznie to zrozumiałem. Nie powinienem nazywać cię dziewczyną autora tematu. Sorry. A prawdziwy chłopak zna hybrydy z gazet... zgadza się? Ten mały silnik pracuje w cyklu Atkinsa, który jest bardziej oszczędny, ale słabszy. Nie można silników porównywać ot tak sobie. Trzeba porównać samochody, które ich używają - ich wielkość i masę. Wtedy dopiero trzeba oceniać co ile spali. Poza tym jeśli się nie mylę to VW chce w tym roku zaatakować USA swoją hybrydą, która ma diesla i elektryczny, więc argument o tym, że diesel mniej pali upada.
Gvalch'ca napisał/a:
Sorrow ty się znasz widzę, powiedz mi bo mi przyszło do głowy jakim napięciem znamionowym jest zasilany taki silnik w aucie?
To zależy od samochodu. W najbardziej popularnym, czyli w Priusie to było do tej pory 500V, a w najnowszym modelu 650V (bateria daje ok. 200V, ale napięcie jest zwiększane przed podaniem na silnik). Cały układ jest specjalnie oznaczony jaskrawo pomarańczowymi kablami sugerującymi "nie dotykać".
tatablog napisał/a:
Warto jednak mieć taki okaz na chodzie.
No przecież muzea zawsze będą na świecie, więc nie będzie z tym problemu. Zawsze szkoda tego, do czego się człowiek przyzwyczaił. W odpowiednim czasie pewnie tak samo reagowali nasi dziadkowie nie mogąc znieść, że lokomotywa nie robi już ciuch-ciuch-ciuch-ciuch...
Wysłany: 2010-02-09, 09:56 Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
sorrow napisał/a:
Zawsze szkoda tego, do czego się człowiek przyzwyczaił. W odpowiednim czasie pewnie tak samo reagowali nasi dziadkowie nie mogąc znieść, że lokomotywa nie robi już ciuch-ciuch-ciuch-ciuch...
błagam nie porównujmy lokomotywy do samochodu,
przecież to kompletnie nie o to w tym chodzi.
Drugą sprawą jest $ nie wszystkich stać na eko samochód.
Są one drogie i powiedzmy sobie szczerze, u nas na chwilę obecną
jest ich mikroskopijna ilość jak i stacji przeznaczonych do ich "tankowania".
Kieszonkowa mini stacja kosztuje 2tys euro, fakt może i ekologia
na tym zarobi a my? Wątpię.
A co z dezodorantami? Dziura ozonowa itp? Co z Segregacją śmieci i
pojemnikami na nie? Co z dymem papierosowym? Tak "co cować"
możemy aż do śmierci ale czy warto?
Co z ludźmi takimi jak ja którzy kochają rajdy, drift, muscle cars,
ćwiartke, v'ki, rzędówki, oleje itp?
Może najlepiej nas wysłać na wyspę zdala od niewinnych ludzi
którzy przez nas i nasze śmierdzące auta cierpią.
Wczoraj przeczytałem, że ze względu na swoją budowę, ogólnie mówiąc, układu pokarmowego, krowy i wielbłądy bekają a konie pierdzą dwutlenkiem węgla i metanem.
Wiadomo, że gazy te mają niszczycielskie działanie na strefę ozonową, czyli efekt cieplarniany czyli globalne ocieplenie.
Jedna krowa wybekuje dziennie średnio 300 litrów metanu. Pomnóżmy to przez ilość krów na świecie, dodajmy wielbłądy i konie i...
...okazuje się, że zwierzęta te produkują rocznie tyle niszczycielskich gazów, że gdyby wszystkim samochodom na świecie zamienić silniki na spalinowe V8 i V10, to i tak moglibyśmy nimi jeździć jakieś 1400 lat zanim wyniki by się zrównały.
Tak więc znów większość z nas padła ofiarą sprytnej manipulacji. Wiadomo, że chodzi o nieprawdopodobne pieniądze. Właśnie to się dzieje z tzw handlem emisjami CO2. Ktoś po prostu wpadł na genialny pomysł, żeby handlować rzekomymi i trudnymi do oszacowania wielkościami zanieczyszczenia. I ten ktoś zbija na tym kokosy.
Jeśli ktoś zbija kokosy, to znaczy, że ktoś inny musi za nie płacić. Tylko kto? Wystarczy do tego dorobić jakąś teorię o zanieczyszczeniach.
O, wiem!
Jest dużo samochodów! Każdy samochód ma jakiegoś właściciela! Powiedzmy właścicielom samochodów, że to oni są winni! Rozgłośmy w mediach i to się samo napędzi!
Nałóżmy więc kary na koncerny samochodowe, całą produkcję i na fabryki. Efektem będą podwyżki cen samochodów i paliw, bo przecież ktoś musi za to wszystko zapłacić.
Nic się nie zmieniło. Krów jest tyle samo. Tyle samo bekają. Ale ktoś sprytny trochę zamotał i teraz ja mam być winny całej katastrofy ekologicznej, bo silnik w moim samochodzie lubi sobie czasem pierdnąć ogniem.
Rozwiązanie jest natomiast nieprawdopodobnie proste. Skoro krowa beka metanem a koń ma wiatry metanowe, a jak wiadomo gaz ten jest bardzo łatwopalny, wystarczy, że każde z tych zwierząt przerobimy na przydomową ekoelektrownię i odpowiednim otworem podłączymy do CO w każdym gospodarstwie.
Korzyści z takiego rozwiązania będą nieocenione. Każde gospodarstwo będzie miało energię za darmo, metan będzie spalany, atmosfera oczyści się a ja, bez konieczności płacenia jakiś wyimaginowanych kar, nadal będę mógł cieszyć się przyjemnością jazdy prawdziwym samochodem.
No i oczywiście cała ta wrzawa wokół bateryjek w samochodach ucichnie.
_________________ http://www.tatablog.pl - blog Taty, czyli spojrzenie na całe to zamieszanie.
Wysłany: 2010-02-10, 00:14 Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
MamusiaKamisia napisał/a:
Są one drogie i powiedzmy sobie szczerze, u nas na chwilę obecną jest ich mikroskopijna
Przecież ja z tym nie mam najmniejszego problemu. Pasjonuję się nowinkami, a samochody dla "szarego człowieka" mi wiszą. Sam wiem, że jest drogo, że na elektryczny samochód mało kogo stać (no... z hybrydowymi jest trochę inaczej). To autor tematu napisał "źle się dzieje", "wszyscy oszaleli" . Jak to w końcu jest? Czy to dalej margines, który w ogóle nie powinien fanów spalin przerażać? Czy jednak coś więcej niż "mikroskopijne" ruchy w tym temacie się odbywają?
tatablog, ja się na ekologii aż tak nie znam i myślę, że wiele z tematów jest zbyt rozdmuchanych. Twoja argumentacja jednak do mnie nie trafia. Ty podchodzisz do tego tak: skoro zwierzęta bardziej się przyczyniają do efektu cieplaranianego niż ja, to czuję się zwolniony z obowiązku, żeby choć trochę ulżyć naszej atmosferze. Nie ma co się oglądać na innych. Jeśli motoryzacja może coś w tym temacie poprawić, to niech to zrobi. Może poprzez ekologiczne diesle, a może przez hybrydy, a może przez samochody elektryczne. Widziałeś co ci MamusiaKamisia napisała - to mikroskopijna część samochodów... myślę więc, że mia masz się o co martwić . A zwierzątka? Być może z ich bekaniem nic zrobić nie możemy... może potrzebujemy tych zwierząt, żeby żyć. Z samochodami natomiast coś zrobić z pewnością możemy. Jest jeszcze jedna sprawa nie związana z ekologią - ilość dostępnej ropy. Chyba chcesz wszystko spalić zanim twoje dzieci będą miały okazję depnąć . Może aż tak szybko się nie skończy, ale koszty jej wydobycia będą rosły z każdym kończącym się złożem. Nieuchronnie to doprowadzi do o wiele tańszej energii elektrycznej niż uzyskiwanej z ropy. Wszystkie te "drogie" samochody elektryczne staną się po prostu tańsze. Wtedy V8 staną się "mikroskopijną" częścią, ale ciągle będą. Jeśli będzie cię stać, to dalej będziesz mógł depnąć.
tatablog napisał/a:
Skoro krowa baka metanem a koń nim pierdzi, a jak wiadomo metan jest bardzo łatwopalny, wystarczy każde z tych zwierząt przerobić na przydomową ekoelektrownię i odpowiednim otworem podłączyć do CO w każdym gospodarstwie.
Ciekawy pomysł, ale niestety niepraktyczny. Z wszystkich alternatywnych źródeł energii ta uzyskiwana z biomasy (roślinnej, czy zwierzęcej) jest najmniej efektywna. Póki co ma najmniejszą szansę na szersze zastosowanie.
sorrow tak jak napisałeś nie znam się wszystko znam z gazet
przeczytałem też troche w internecie. Interesujesz się tym, a jakie doświadczenie
masz w motoryzacji, nie w tej internetowej(teoretycznej) ale w realnej: ile aut
rozebrałeś złożyłeś, co wiesz o spalaniu: wpływ różnych czynników na spalanie, nie
te wyczytane, czyli wrzuce magnetyzer i będzie mniej palił.
Akcja elektrycznych samochodów jest adekwatna do energooszczędnych żarówek,
wszyscy zmieniają, bo tak trzeba, ale nie wszyscy wiedzą czy naprawde w każdych
warunkach są oszczędne.
Dla fanów "ekologicznych" samochodów elektrycznych mam takie pytanie zastanówcie
się i odpowiedzcie sobie sami skąd uzyskuje się energię elektryczną.
Wprowadzenie pojazdów elektrycznych spowodowałoby wzrost zapotrzebowania na
energię elektryczną, zanieszyczenia powstałe podczas jej uzyskiwania zrównoważyłyby
zanieczyszczenia wywołane przez samochody spalinowe.
Wysłany: 2010-02-10, 20:39 Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
Akurat w kwestii zanieczyszczeń spowodowanych produkcją energii elektrycznej nie masz racji - ile czasu szanowny kolega spędził w elektrowni że rzuca takimi stwierdzeniami? Oprócz elektrowni węglowych (a i one muszą instalować kosztowne systemy oczyszczania spalin, elektrofiltry etc) są inne sposoby jej pozyskiwania. Każdy pewnie słyszał o elektrowniach wodnych (chociażby zespół Solina-Myczkowce na Sanie), wiatrowych, słonecznych (na własnym dachu można sobie zamontować kolektor, ale z tego co mówił mi kolega handlujący takimi rzeczami zyski z zaoszczędzonej energii "z gniazdka" nie zwracają kosztów inwestycji u przeciętnego indywidualnego odbiorcy). Z tego co wiem to jeżeli ktoś założyłby sobie taką własną mini-elektrownie (czy to wiatrową czy słoneczną) to zakład energetyczny zobowiązany jest odkupić od niego nadwyżki energii. Ale to informacja do sprawdzenia. Istnieje jeszcze coś takiego jak niesławne elektrownie jądrowe. Całkiem sporo tego jest np. we Francji. U nas od lat są przymiarki do budowy takiej elektrowni na północy Polski (aczkolwiek niekoniecznie tam), ze względu na bezpieczeństwo energetyczne tamtych rejonów (eksploatacja elektrowni węglowych, ze względu na koszty transportu paliwa ze śląska byłaby zbyt duża, a kabelek ze Szwecji nie wystarcza). Ale nasz rząd zabiera się za to jak pied za jeża. Są oczywiście jeszcze elektrownie pływowe (na Bałtyku, ze względu na małe pływy nie do zastosowania).
Czasami aż mi żal ile źródeł czystej, a przede wszystkim odnawialnej energii jest marnowanych
_________________ Gwarancją szczęścia małżeńskiego jest zrozumienie, że żona wie lepiej, a teściowa chce dobrze
Nie jestem ekspertem, ale podejrzewam, że ciężko będzie uzyskać ciekawą linię nadwozia oraz niewysoki współczynnik oporu powietrza, jeśli na dachu samochodu zamontujemy elektrownię wodną czy jądrową.
No ewentualnie maszt wiatrowy z turbiną zamontowany na bagażniku można by jakoś ciekawie pomalować ale, znów sądzę, że wszystkie wiadukty trzeba by podnieść minimum o jakieś 45 metrów.
_________________ http://www.tatablog.pl - blog Taty, czyli spojrzenie na całe to zamieszanie.
Wysłany: 2010-02-10, 23:00 Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
MamusiaKamisia napisał/a:
Interesujesz się tym, a jakie doświadczenie
masz w motoryzacji, nie w tej internetowej(teoretycznej) ale w realnej: ile aut
rozebrałeś złożyłeś
Niestety zero... to czysto teoretyczne zainteresowanie. Tzn. jeżdżenie praktykuję jak najbardziej i to nie do końca to czysto spalinowe . Mając więc doświadczenie teoretyczne i to praktyczne na co dzień czasem uśmiecham się pod wąsem (którego nie mam) jak czytam w gazetach niesamowite, wyssane z palca bzdury odnośnie hybryd. Ale mnie to za bardzo nie rusza, a bardziej właśnie śmieszy. Kiedyś pamiętam te pseudo-wojny pomiędzy samochodami niemieckimi i japończykami, a teraz widzę, że przyszła pora na spalinowe i te spalinowe inaczej . Dużo bicia piany, a ja wolę jak coś się dzieje w praktyce... taka Toyota się nie przejmuje... robi swoje, sprzedaje i przyszłość robi codziennością (jeśli pominiemy ostatnie wpadki Toyoty ocziwiście ). Sprawa jest ogólnie dość prosta. Każde energia ze źródeł nieodnawialnych kiedyś się skończy. Może nie każda... bo jeśli mielibyśmy czegoś niesamowicie dużo, to nie byłoby problemu. Takie samochody na ogniwa paliwowe... źródła energii by nam nie zabrakło, ale jakoś na razie się to nie rozwinęło. Pozostaje energia elektryczna i to właśnie uzyskiwana z wiatru, słońca, czy innych źródeł. Wszystko prędzej, czy później musi się upowszechnić obojętnie czy ktoś lubi ropę, czy nie.
tatablog, mam dla ciebie coś, co cie trochę ułagodzi, czyli samochód, który jest eko, a jednocześnie "pierdzi" - http://www.gizmag.com/go/7000/ . Samochodzik na sprężone powietrze... pewnie wydaje dźwięki , a napęd w zasadzie elektryczny, bo musi sobie powietrze sprężyć kompresorem zanim pojedzie.
Wysłany: 2010-02-10, 23:14 Re: Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
sorrow napisał/a:
tatablog, mam dla ciebie coś, co cie trochę ułagodzi, czyli samochód, który jest eko, a jednocześnie "pierdzi". Samochodzik na sprężone powietrze... pewnie wydaje dźwięki , a napęd w zasadzie elektryczny, bo musi sobie powietrze sprężyć kompresorem zanim pojedzie.
sorrow,
prsedorazszam, hahaha, ręce mi drżąaazaąą, HAHAHHA, oczy mi się łzami zalewają, nie no człowieku jednak rządzisz, szacuneczek, HAHAHAHA, i ta nazwa Gizmo coś tam.. Hahahahah, nie erno pszepłaszszaananam, z krzesła sssspadłem, piszę toieu zz podłogi, jeszczer raz szacuneczek za gizmo.:)))
_________________ http://www.tatablog.pl - blog Taty, czyli spojrzenie na całe to zamieszanie.
Wysłany: 2010-02-10, 23:50 Bateryjka czy kalsyczna V8semka?
Nie narzekaj chłopie... chciałeś pierdzącego, to masz. Taki twój los, bo z tego co widzę to ci głównie na tym dźwięku zależy. Samochodzik będzie ci pasował jak ulał .
Fani tradycyjnych samochodów z wielkimi silnikami spalinowymi:
1. Świetnie brzmią
2. Dobre osiągi
3. Łatwość tankowania: dostępność stacji i krótki czas tankowania.
4. Niski koszt zakupu
5. Niskie koszty napraw
6. Bardzo duży wybór: różnorodność marek, modeli silników itd.
7. Więcej miejsca w środku(tylko jeden silnik brak wielu akumulatorów)
8.
Fani samochodów z 'ekosilnikami' (hybrydowe, elektryczne):
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum