Autor Wiadomość

Jak ją uratować???

kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
  Wysłany: 2012-01-13, 19:16    Jak ją uratować???
Witam.
Nie powinnam zasięgać opinii na forum, ale to moja ostatnia deska ratunku. Może ktoś podsunie jakiś dobry pomysł.

Moja siostra jest pełnoletnia, przynależy do pewnej subkultury i zadaje się z nieodpowiednim towarzystwem. Przechodzi pewnego rodzaju bunt. Liczą się dla niej tylko Ci ludzie, imprezy i przesiadywanie w knajpie na piwie. Stała się również bardzo agresywna, krzyczy, pyskuje, nie chce nikogo słuchać. Prośby i groźby nie pomagają.
Bardzo jej zależało, żebyśmy zaakceptowali ją taką jaka jest, jej styl życia i tych ludzi, z którymi się przyjaźni. Może i by tak było, gdyby nie to, że ostatnio stała jej się ogromna krzywda właśnie ze strony człowieka, który był dla niej bardzo bliski i również jest z jej "paczki".
Sprawa trafiła na policję. Cały czas jesteśmy z nią, próbujemy rozmawiać, pocieszać, tłumaczyć.
Myśleliśmy, że może po tym wydarzeniu przejrzy na oczy i trochę zmieni swoje podejście, ale jest jeszcze gorzej. W ogóle nie chce z nami rozmawiać, krzyczy i powiedziała, że nie zrezygnuje z tego towarzystwa. Jeszcze bardziej się zamknęła na nas.
Bardzo wszyscy się martwimy i cierpimy przez jej zachowanie. Jak ją z tego wyciągnąć? Co zrobić, żeby zupełnie się nie stoczyła? :-( Rodzice są załamani, bo nie potrafią do niej dotrzeć, a przecież to ich córka. Nie mogą pozwolić, by zmarnowała sobie życie, lub żeby zginęła, a przy jej trybie życia i znajomych niestety taka tragedia może się stać. Już było blisko :sad:
Baardzo proszę o jakieś sugestie i rady.
_________________
   
 
      
Necia
6 lat razem:)

Dołączyła: 25 Cze 2007
Posty: 17889
Wysłany: 2012-01-13, 19:27    Jak ją uratować???
przychodzi mi do głowy tylko psycholog...
_________________
www.testy-prawnicze.pl :)
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-13, 19:30    Jak ją uratować???
Necia, siłą ją nie zaciągniemy do psychologa :sad:
_________________
   
 
      
Necia
6 lat razem:)

Dołączyła: 25 Cze 2007
Posty: 17889
Wysłany: 2012-01-13, 19:42    Jak ją uratować???
domyślam się, ale wiem też że jeśli się buntuje to im bardziej będziecie na nie w stosunku do jej znajomych tym bardziej będzie do nich lgnęła :mur:
takie błędne koło

nie wiem co bym zrobiła na miejscu rodziców, skoro nie chce słyszeć o psychologu... szlaban niewiele tu pomoże :roll:

późno jej wypadł ten okres buntu coś

są dwa podejścia: polubownie, próba rozmowy itd., ale widać niewiele to daje..
albo drastycznie, szlaban na wyjścia dopóki się nie zastanowi z kim się zadaje i polityka zakazów

nie mam pojęcia jak dotrzeć do takiej osoby :065:

nie ma jakiejś przyjaciółki spoza tej grupy?
_________________
www.testy-prawnicze.pl :)
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-13, 19:51    Jak ją uratować???
Necia napisał/a:
albo drastycznie, szlaban na wyjścia dopóki się nie zastanowi z kim się zadaje i polityka zakazów

Tylko z drugiej strony ona jest pełnoletnia, więc rodzice nie mogą jej niczego nakazać, czy zakazać. Poza tym, teraz jest w domu, bo regeneruje się po tym ostatnim wydarzeniu, ale za jakieś 2 tyg. znów wróci do miasta, gdzie studiuje (a raczej studiowała, bo chce studia rzucić). I rodzice nie będą mieli nad nią żadnej kontroli. Kasę też póki co ma swoją, więc na wyjścia i piwo mieć będzie.

Necia napisał/a:
nie ma jakiejś przyjaciółki spoza tej grupy?

Ma, ale ich kontakt jest już trochę słabszy. Zresztą, próbowała już z nią rozmawiać jakiś czas temu. Ona jest zapatrzona w tych ludzi i w te ideologie, które wyznają i nikt nie jest w stanie jej przekonać :sad:
Wstępnie zgodziła się na psychologa, ale to dopiero pod koniec miesiąca i nie jest pewne, czy nie zmieni zdania (bo poza agresją, ma też zmienne nastroje).

Spróbuję jeszcze ja raz z nią porozmawiać, ale domyślam się, że niewiele to da.
_________________
   
 
      
Necia
6 lat razem:)

Dołączyła: 25 Cze 2007
Posty: 17889
Wysłany: 2012-01-13, 19:57    Jak ją uratować???
Kiepsko, że studiuje gdzie indziej, ale czy tam będzie miała kontakt z tymi ludźmi?
Wiesz jest pełnoletnia, ale dopóki niesamodzielna (no chyba że ma swoje mieszkanie i sama na siebie zarabia), to jednak chyba rodzice mają coś do powiedzenia, obawiam się tylko, że na takie techniki jest już za "stara"

kwiatlotosu, trzymam kciuki żeby poszła do tego psychologa

myślę, że warto z nią rozmawiać cały czas, to tylko pozornie niewiele daje
_________________
www.testy-prawnicze.pl :)
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-13, 20:03    Jak ją uratować???
Necia napisał/a:
ale czy tam będzie miała kontakt z tymi ludźmi?

Właśnie tam oni są :sad:

Necia napisał/a:
Wiesz jest pełnoletnia, ale dopóki niesamodzielna (no chyba że ma swoje mieszkanie i sama na siebie zarabia), to jednak chyba rodzice mają coś do powiedzenia, obawiam się tylko, że na takie techniki jest już za "stara"

Nie jest w pełni samodzielna. Ma trochę kasy, bo pracowała jakiś czas temu, a, gdy te pieniądze sie skończą, to powiedziała, że pójdzie do pracy.

Ona musi chyba sama zrozumieć, że źle się dzieje w jej życiu, ale i to, że my się o nią strasznie martwimy i nie możemy spać po nocach :sad:
Problem w tym, jak z nią rozmawiać, by do niej coś dotarło.
Boję się, że jak tak dalej będzie się zachowywała, to skończy się to jakąś tragedią :-(
_________________
   
 
      
mozilla
Szczęśliwa:*


Dołączyła: 10 Lut 2010
Posty: 4653
Wysłany: 2012-01-14, 10:39    Jak ją uratować???
Ty wiesz...ale się powtórzę..
Moja propozycja to jesli wy sami nie wiecie jak z nią porozmawiać to psycholog.

I wiem ze na siłę jej nie zaprowadzicie...ale proponowałam ci by twoja mama sama najpierw poszła na wizytę...porozmawia i psycholog na pewno podsunie jakiś pomysł,
A może zaproponuje wizytę w domu...że np. przyjdzie do niej z twoją mamą i porozmawia.

Przecież z domu nikogo nie wyrzuci.
A psycholog będzie wiedział jak z nia rozmawiać.

Ja ciągle myślę i czekam na wieści od ciebie :przytul: :przytul: :przytul: :przytul: :przytul:
_________________
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-14, 10:53    Jak ją uratować???
mozilla, mama już dzwoniła do psychologa. Opowiedziała całą sytuację i umówiła ją na wstępną wizytę pod koniec miesiąca. Psycholog powiedziała, że ona jest pełnoletnia i musi sama się zgodzić na wizytę/terapię. Ona potrzebuje trochę czasu na otrząśnięcie się z tego.
Siostra jest zdania, że nic jej to nie pomoże, ale mam nadzieję, że pójdzie mimo wszystko.

Poza tym boję się jej powrotu do codzienności. Przecież on dalej jest na wolności, a co jeśli zrobi jej jeszcze coś gorszego? :-(
_________________
   
 
      
mozilla
Szczęśliwa:*


Dołączyła: 10 Lut 2010
Posty: 4653
Wysłany: 2012-01-14, 11:02    Jak ją uratować???
kwiatlotosu napisał/a:
mozilla, mama już dzwoniła do psychologa. Opowiedziała całą sytuację i umówiła ją na wstępną wizytę pod koniec miesiąca. Psycholog powiedziała, że ona jest pełnoletnia i musi sama się zgodzić na wizytę/terapię. Ona potrzebuje trochę czasu na otrząśnięcie się z tego.

Ale mi bardziej chodziło o to, by twoja mam do niego poszłą....bo psycholog jej wskaże metody rozmowy z córką.
A czy twoja siostra się zgodzi na wizytę......mam nadzieję że tak :przytul: :przytul: :przytul:

kwiatlotosu napisał/a:
Poza tym boję się jej powrotu do codzienności. Przecież on dalej jest na wolności, a co jeśli zrobi jej jeszcze coś gorszego?

A myślisz że ona do niego wróci?
Ma z nim kontakt teraz?
Może psycholog namówi ją na złozenie zenań......bo przecież sa papiery ze szpitala :przytul: :przytul:
_________________
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-14, 11:09    Jak ją uratować???
mozilla napisał/a:
A myślisz że ona do niego wróci?

To na pewno nie. Taka glupia nie jest.

mozilla napisał/a:
Może psycholog namówi ją na złozenie zenań......bo przecież sa papiery ze szpitala

Ona nie chciała złożyć zeznań, bo bała się, że ją znajdzie i zabije :sad: Tyle tylko, że my to zrobiłyśmy (i nasze zeznania wystarczą). Niestety ona jeszcze o tym nie wie i nie wiem co będzie jak on się dowie :-(
Chciałyśmy ją namówić, żeby wyjechała na czas, kiedy on nie zostanie przymknięty- nie chce :-(
_________________
   
 
      
mozilla
Szczęśliwa:*


Dołączyła: 10 Lut 2010
Posty: 4653
Wysłany: 2012-01-14, 11:22    Jak ją uratować???
kwiatlotosu napisał/a:
Ona nie chciała złożyć zeznań, bo bała się, że ją znajdzie i zabije Tyle tylko, że my to zrobiłyśmy (i nasze zeznania wystarczą). Niestety ona jeszcze o tym nie wie i nie wiem co będzie jak on się dowie

To przynajmniej najlepsze w tym jest to ze wasze zeznania wystarczyły.

A czy on coś jej zrobi...
Myślę że już jej nie tknie...
Kurator już czuwa :przytul: :przytul: :przytul: :przytul:

kwiatlotosu napisał/a:
Chciałyśmy ją namówić, żeby wyjechała na czas, kiedy on nie zostanie przymknięty- nie chce

A może niech z twoją mamą pojedzie do taty na ferie sobie wyjadą.
Odpoczną a ona troche sie odizoluje :przytul: :przytul: :przytul:
_________________
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-14, 11:29    Jak ją uratować???
mozilla napisał/a:
A może niech z twoją mamą pojedzie do taty na ferie sobie wyjadą.
Odpoczną a ona troche sie odizoluje

Właśnie tak byśmy chcieli, ale ona jest uparta :-| Może ja ją jeszcze namówię, bo muszę ją zobaczyć, inaczej zwariuję :sad:

mozilla napisał/a:
A czy on coś jej zrobi...
Myślę że już jej nie tknie...
Kurator już czuwa

Tak myślisz? :przytul: Obyś miała rację.
_________________
   
 
      
LipcowaŻonka

Dołączyła: 15 Sty 2012
Posty: 70
Wysłany: 2012-01-16, 18:04    Jak ją uratować???
A może jakaś terapia wstrząsowa?? Może poproś ją niech z Tobą się wybierze do szpitala do chorych dzieci, zaproś ją później na obiad i pogadajcie o tych właśnie walczących o życie dzieciach. Może zagadaj, że jedni oddaliby wszystko za spokojne życie, a inni tego nie szanują itp. Ja jestem szalenie wrażliwa na ból i cierpienie niewinnych małych istotek może i ona zaczęłaby myśleć w troche inny sposób?
_________________
   
 
      
kwiatlotosu


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 2762
Wysłany: 2012-01-17, 13:48    Jak ją uratować???
LipcowaŻonka, pomysł dobry, ale wątpię w to, żeby chciała tam ze mną pójść. Znam ją :-/
_________________
   
 
      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nowe z WeDwoje.pl

Aktualne tematy