pkirylcz
Dołączył: 15 Paź 2008 Posty: 1
|
Wysłany: 2012-01-24, 16:47
Mam problem ze sobą w małżeństwie
|
|
Witam,
mam bardzo duży problem z moim małżeństwem.
Sytuacja u mnie jest trochę skomplikowana, ponieważ byłem po rozwodzie jakies pół roku i spotkałem wspaniałą kobietę, z którą chciałem być, założyć rodzinę i mieć dzieci.
Cały czas miałem jednak problemy z byłym małżeństwem. A to z kontaktami z dzieckiem, brakowało mi kasy na spłatę kredytu mieszkaniowego który spłacałem tylko ja bo moja była się wypięła i robiła mi wszystko na złość co się tylko dało. Moja narzeczona cały czas przy tym była i mnie wspierała w 100%.
Mieliśmy ustaloną datę ślubu gdy rok przed okazało się, że jest w ciąży. Zareagowałem na to strasznie i ją tym uraziłem. Nie wspierałem narzeczonej w tym trudnym dla niej okresie. Starałem się, ale najwyraźniej za mało. Dodatkowo zmieniłem pracę i pracowałem od poniedziałku do piątku poza naszym miejscem zamieszkania, żebym miał pieniądze na spłatę kredytów i żebym zdobył doświadczenie. Po roku wróciłem i mieszkamy razem. Od tego momentu nie układa się nam wogóle. Nawet dzień ślubu był dla nas katastrofą, gdzie obydwoje zastanawialiśmy się, czy dobrze robimy.
Moja żona od dłuższego czasu prosiła o poradę psychologa. Ja jak bywało lepiej myślałem, że już nam jest ta porada nie potrzebna. Doszło do paru sytuacji, że żona straciła panowanie i zaczęła mnie uderzać, ale dochodziła później do siebie i było jej bardzo wstyd. Wiedziała, że ma jakąś chorobę, którą wspólnie wyleczymy. Zaczęła chodzić do psychologa. Widzę, że starała się o nasz związek. Jest najlepszą matką jaką znam.
Denerwuje mnie jej raptowność. Ja jestem spokojny, ona chce wiedzieć i mieć wszystko tu i teraz. Drugie dziecko już teraz, szybko budować dom, bo dla dzieci, kiedy ja mam obawy, czy temu wszystkiemu podołamy. Kiedy powiedziałem, że chcę się wstrzymać z drugim dzieckiem, bo mamy niejasna sytuację, ponownie wybuchła, że ją stopuję. Jak jest z nami moja córka z pierwszego małżeństwa, to ma pretensję, że poświęcam jej czas a nie jej. Że jak jest dziecko, to już żony nie widzę. To wolę pojeździć na rowerze z dzieckiem niż iść na spacer z żoną.
Nie wiem jak mam postępować. Robię co mogę - tak mi się tylko wydaje. Dbam o dziecko, o dom czego mi żona nigdy nie zarzuciła, ale twierdzi, że to jest za mało. To są moje obowiązki, a gdzie miłość, której ode mnie nie widzi. Czasami zdarzają się sytuacje, w których muszę mimo wszystko poświęcić czas córce niż nam.
Nie wiem co mam zrobić. Żona teraz uważa, że jest dla nas za późno na pomoc psychologa, lecz kiedy z nią byłem u psychologa poleconego mi przez znajomą mecenas, stwierdziła, że psycholog jest stronniczy i na nią najeżdża, kiedy ja tą kobietę pierwszy raz na oczy widziałem.
Ogólnie chodzę bardzo zestresowany w domu, bo nie wiem co powiedzieć, co by jej nie uraziło. Nie potrafię rozmawiać z nią o problemach. Ona ze mną też. Cały czas ma do mnie pretensję okresu kiedy była w ciąży. Tego niestety już nie wrócę, a ta skaza pozostaje cały czas na naszym związku.
Bardzo proszę o poradę, co mogę zrobić dla naszego związku. Jak mogę odbudować jej zaufanie.
Pozdrawiam,
Pietrina
|
|