Autor Wiadomość

śmierć bliskiej osoby ...

badbutterfly

Dołączył: 18 Sie 2011
Posty: 31
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-08-28, 01:29    śmierć bliskiej osoby ...
Witam nie wiedzialam gdzie zalozyc ten post i postanowilam tu.
Wczoraj w nocy przysnila mi sie zmarla w poniedzialek babcia . umarla na moich oczach moja bezsilnosc byla przerazajaca nadal jest no ale to nie o tym chcialam napisac .

A wiec snilo mi sie ze jade samochodem i ona idzie droga mysle sobie co ona tu robi przeciez umarla wiec zatrzymalam sie i pytam jej skad sie tu wziela ona spokojnym i stanowczym glosem odpowiedziala mi ze idzie ze przyszla nas odwiedzic ja powiedzialam jak to przeciez to nie mozliwe....potem widzialam ja jak bierze torebke i jedzie na zakupy dodam ze to samo zrobila przed smiercia tez byla( i we snie kupila to samo co i wtedy.)siedzialam tak jak zwykle wpokoju kiedy weszla i powiedziala ze musi juz isc ja do niej zostan przeciez tu mieszkasz wiec gdzie pujdziesz . odpowiedziala mi zebym sie nie martwila ze ona tu jeszcze wroci mnie postraszyc .nie wiem co ten sen moze oznaczac jestem przerazona siedzac w domu patrzac na podwórko strach mnie paralizuje.. nie wiem co robic
   
 
      
candela


Dołączyła: 21 Lut 2010
Posty: 5791
Wysłany: 2011-08-28, 08:25    śmierć bliskiej osoby ...
badbutterfly napisał/a:
odpowiedziala mi zebym sie nie martwila ze ona tu jeszcze wroci mnie postraszyc


jedno Ci mogę powiedzieć - jesli powiedziała, że przyjedzie Cię postraszyć to na pewno nie była to Twoja babcia...
_________________
   
 
      
chasia


Dołączył: 22 Maj 2011
Posty: 6844
Wysłany: 2011-08-28, 09:02    śmierć bliskiej osoby ...
sprawdźcie rzeczy po babci, czy nie ma w nich pieniędzy, jeśli coś znajdziecie to dajcie na msze za babcie, kupcie znicze i zanieście na grób. Nawet jak nic nie znajdziecie to i tak zamów msze za babcie!
_________________
   
 
      
daffodil


Dołączyła: 27 Cze 2010
Posty: 26778
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-08-28, 09:14    śmierć bliskiej osoby ...
a może to po prostu 'głupi' sen spowodowany ostatnimi wydarzeniami...tak podziałała Twoja wyobraźnia... czujesz się po prostu rozgoryczona i zalękniona, stąd taki sen. Babcia nie chciała Cię nastraszyć, w żadne pozostawione na msze pieniądze też nie wierzę. Ja po śmierci ukochanej babci zmieniłam się o 180 stopni. Jednym z przejawów jest zwiększenie mojej wrażliwości, płaczliwości. Zaczęło się to właśnie wtedy. Przez pierwszy rok miałam problemy ze snem, bo gdy zamykałam oczy, widziałam ją martwą (obraz z ostatniego pożegnania na które koniecznie nie chciałam iść). Mama długo mi tłumaczyła, że babcia w życiu by mnie nie skrzywdziła. Teraz na szczęście obrazy już mnie nie nawiedzają.
_________________



"Everything will be all right in the end... if it's not all right then it's not the end"
   
 
      
kaena20

Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 1
Wysłany: 2011-09-22, 20:34   
jeśli każdy by wiedział przynajmiej kilka dni przed śmiercią że umrze byłoby łatwiej zdążyłoby się sobie poukładać własne rozterki i można by było odejść ze świadomością że odeszliśmy mówiąc najbliższym kocham was
   
 
      
Ala_Ola


Dołączyła: 29 Wrz 2011
Posty: 88
Wysłany: 2011-10-05, 09:23    Re: śmierć bliskiej osoby ...
A ja myślę, że strata bliskiej osoby mocno utkwiła w umyśle. Takie przeżycia wracają w snach. Skumulowane napięcie, stres. A sny bywają najdziwniejsze. Pamiętaj o babci, pomódl się za nią, odwiedź jej grób.
   
 
      
Nadiya
W biegu ;)


Dołączyła: 22 Sty 2010
Posty: 27935
Skąd: Skądś :P
Wysłany: 2011-10-23, 22:19    śmierć bliskiej osoby ...
daffodil napisał/a:
Ja po śmierci ukochanej babci zmieniłam się o 180 stopni. Jednym z przejawów jest zwiększenie mojej wrażliwości, płaczliwości. Zaczęło się to właśnie wtedy. Przez pierwszy rok miałam problemy ze snem, bo gdy zamykałam oczy, widziałam ją martwą (obraz z ostatniego pożegnania na które koniecznie nie chciałam iść). Mama długo mi tłumaczyła, że babcia w życiu by mnie nie skrzywdziła. Teraz na szczęście obrazy już mnie nie nawiedzają.

Miałam podobnie po śmierci ukochanej prababci. Wciąż miałam ją przed oczami leżącą w trumnie. Raz tylko mi się śniła żywa ale to był dziwny sen bo niby żywa, a kładła się do trumny czy jakoś tak, nie pamiętam dokładnie bo 6 grudnia minie 6 lat jak nie żyje :placze: . Mi mama też tłumaczyła, że prababcia za bardzo mnie kochała aby zrobić mi krzywdę. Zresztą babcia często nam powtarzała, że należy bać się żywych, a nie zmarłych...

Jeśli chodzi o sen autorki tematu to też uważam, że to nie mogła być jej babcia skoro powiedziała takie słowa. Czasami podczas snu męczą nas tzw. złe duchy, które mogą się nam pojawiać (choć nie muszą) w postaci osób, którym ufaliśmy, które kochaliśmy. Bywa i tak, każdy egzorcysta to przyzna...
No ale przecież bywają i sny "na opak" czyli odwrotność rzeczywistości (tak jest najczęściej). Twoja babcia była pewnie cudownym człowiekiem, a sen okazał się odwrotnością tego... Odwiedź grób babci, pomódl się za nią i zobaczysz, że Ci ulży...

daffodil napisał/a:
w żadne pozostawione na msze pieniądze też nie wierzę.

Ja wierzę. Opiszę teraz kilka historii, które przydarzyły się mi i ogólnie w mojej rodzinie (przede wszystkim mamie).

W wypadku zginął ojciec mojego sąsiada/kuzyna, mieliśmy wtedy po 11 lat. Kiedy po sekcji zwłok przywieźli go już do domu w trumnie moi rodzice i mama sąsiada nie chcieli abyśmy my widzieli ciało wujka/ojca. Ja, mój brat, kuzyn z bratem zostaliśmy u mnie. A u sąsiadów był różaniec przy otwartej trumnie. Siedzieliśmy sobie w kuchni przy stole i nagle usłyszeliśmy charakterystyczne trzaśnięcie drzwi od kuchni, które wcale się nie otworzyły ( :!!: ) i nagle poczuliśmy powiew chłodu i firanki przy oknie poszły do góry, tak jakby przeciąg był ale niby skąd. Ja młoda za bardzo nie czaiłam co to było ale najstarszy kuzyn od razu wiedział ale nie chciał nas straszyć. Po jakimś czasie dopiero ten kuzyn i moja mama wytłumaczyli nam, że skoro my i dzieci nie poszły pożegnać ojca/wujka to on "przyszedł" do nas pożegnać się z nami...

Znowu moja mama po śmierci wujka często w myślach pytała się go jak tam na górze jest, czy jest dobrze i w ogóle. Ot tak się zastanawiała bo to była strata bliskiej osoby i czasami chce się z nią "pogadać". No i którejś nocy wujek jej się przyśnił mówiąc "Oj <imię mamy>, nawet nie wiesz z jakimi grzechami ludzie tutaj przychodzą"...

Kolejna historia dotyczy tego samego wujka, który także przyśnił się mojej mamie, która jest chrzestną jednego z jego synów. Zbliżała się jego rocznica śmierci. Jego synowie nie myśleli iść do spowiedzi aby na mszy "rocznicowej" pójść do komunii. Przyśnił się mamie w takiej sytuacji, że stoi smutny przy konfesjonale, a obok siedzą synowie i nie zamierzają się wyspowiadać. Zrozumiała, że on chce aby na "jego" mszy poszli do komunii. Mama na siłę zagnała ich tego dnia do spowiedzi...

Znowu parę dni po śmierci mojej prababci trza było zająć się jej uskładanymi pieniążkami na koncie, do których mama była upoważniona. Zabrała je z banku i w domu wzięłyśmy się za ich przeliczenie. Mama tylko wzięła stówę do ręki i w tym momencie, na strychu usłyszeliśmy takie charakterystyczne puknięcie w sufit 3 razy, tak jak prababcia czasami laską robiła... Stwierdziłyśmy, że na to jeszcze za wcześnie, że prababcia ledwo co zmarła, a my już wzięłyśmy się za jej pieniądze więc odłożyłyśmy je w bezpieczne miejsce i zrobiłyśmy to miesiąc później...

Znowu innego dnia, niedługo po pogrzebie mamie przyśniła się prababcia mówiąca, że bardzo jej zimno w nogi. Wtedy zorientowałyśmy się, że babcia zawsze nosiła ciepłe, grube, wełniane skarpety, których w trumnie nie miała. Więc póki nie było jeszcze pomnika to pojechaliśmy i głęboko te skarpety zakopaliśmy w grobie. Jeszcze tego samego dnia, w nocy babcia się mamie przyśniła, że teraz już jest jej dobrze i ciepło...

Prababcia wciąż śniła się mojej mamie widocznie dlatego, że mama nią się zajmowała zawsze jak chorowała i dbała o nią... Wszystko to mama mi opowiadała. Była jeszcze jedna sytuacja w ciągu dnia. Mama spała, a raczej już przysypiała i w sieni usłyszała charakterystyczne szuranie papuciami jakie to prababcia nosiła, a miała prawie 90 lat więc ledwo tymi nóżkami włóczyła. W pewnym momencie mama nie mogła oczu otworzyć, poczuła charakterystyczny zapach prababci, taki lekki powiew, no nie wiem jak to nazwać, my żyliśmy z tą osobą to wiemy (a prababcia będąc już starszą osobą to pachniała tak inaczej) i poczuła jak ktoś się nad nią pochyla, wtedy w końcu otworzyła oczy ale nikogo nie było. W tym momencie mama się wystraszyła i pomyślała sobie w myślach "Babciu, przecież wiesz, że strasznie się boję", po tym wszystko od razu "odeszło"...

8 lat temu, na na początku roku szkolnego moja koleżanka z klasy popełniła samobójstwo. Ja pod koniec października trafiłam do szpitala z podejrzeniem kamieni w woreczku, leżałam tam długo. W nocy z 31października na 1 listopada, przyśniła mi się Ula. To był ni to sen ni to jawa bo tak jakby spałam, jakby nie. Śniło mi się, że podchodzi do mnie ubrana tak jak w trumnie, w białą suknię (którą pamiętam do tej pory, w ogóle ten widok kumpeli w trumnie... :567 ): , że schyla się nade mną, szepcze "Pomódl się za mnie" i daje mi buziaka w policzek. W tym momencie się ocknęłam i poczułam okropnie lodowaty dotyk na policzku. Od tego momentu już nie zasnęłam. Z początku nie dotarło do mnie co się stało, dopiero później. Następnego dnia, wieczorem przed snem zmówiłam za nią 10tkę różańca czy nawet cały...

Znowu mi którejś nocy przyśnił się inny zmarły wujek, taki jakiś smutny i załamany. Następnego dnia poszłam dać na mszę za niego, która odbyła się tydzień później. Tego samego dnia przyśnił mi się grób wujka, z którego wyciągał do mnie rękę czyli chciał mi podziękować za tą mszę...

Mojej siostrze ciotecznej też się coś przydarzyło. Było to w lutym kiedy to był pogrzeb babci G. (tak, ta siostra, która jest narzeczoną brata G. ;) ) . Ona na czas mszy i pogrzebu została w domu aby uszykować obiad na stypę. Gdy wróciliśmy opowiedziała nam co się wydarzyło. Otóż w pokoju obok kuchni słyszała jakby ktoś chodził bo skrzypiała podłoga jak tylko po niej się przeszło. Mówiła, ze normalnie słyszała kroki. Wystraszyła się, wybiegła na podwórko, w myślach powiedziała, że się strasznie boi, aby jej babcia nie straszyła. od razu strach po tej myśli zniknął, jak gdyby nigdy nic wróciła do domu, do kuchni kontynuując to co zaczęła. Wcześniej chwilę się pomodliła. Zapytaliśmy się jej o której godzinie to było. Stwierdziła, że akurat w tym momencie spojrzała na zegarek i mówi, ze było około 10.50, a o tej godzinie była trumna w kościele zamykana... Ona nie poszła na pogrzeb to babcia "przyszła" pożegnać się z nią...



Ale się rozpisałam. Ale jeśli o takie sny chodzi to nie wiem skąd one się biorą. Moja mama bardzo często myślała zarówno o wujku jak i o prababci często ich wspominała. Ja znowu bardzo przejęłam się śmiercią Uli, prababci też ale na jej śmierć byłam jako tako przygotowana. Naszych bliskich już nie ma ale czasami we śnie, poprzez sen chcą nam coś przekazać...
Jejq... pewnie niejedna osoba z Was uzna mnie i moją rodzinę za nienormalną po tym co napisałam :P . Ale jestem wierząca, wierzę w życie pozagrobowe więc to chyba normalne :P . Z palca sobie tego nie wyssałam ;)
_________________
   
 
      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nowe z WeDwoje.pl

Aktualne tematy