Autor Wiadomość

Czy mój facet bierze narkotyki????

anioł_zniszsz22

Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 3
Wysłany: 2009-06-16, 19:11    Czy mój facet bierze narkotyki????
Witam wszystkich;)
Kiedyś już tu pisałam i bardzo mi pomogliście.Dzięki waszym radom udało mi sie uratować mój związek.W skrócie problem dotyczył tego że mój facet mnie oszukiwał,okłamywał jeżeli chodzi o inne dziewczyny.Tyczyło sie miedzy innymi smsów,jakie z nimi pisał,próby spotkań.Cały czas czegoś szukał.Ale zminił sie.Długo z tym walczyłam.Kilka miesięcy.postarałam się zaufać mu po raz kolejny.Mam nadzieje że to byłą dobra decycja.Teraz mam inny problem.Jesteśmy już razem ponad rok,mieszkamy ze sobą...Jak sie poznaliśmy często razem imprezowaliśmy.Była trawka, inne narkotyki z jego strony.Ja zanim go poznałam spróbowałam trawki i paliłam ok.pół roku.nie codziennie.Dlaczego?Miałam kiedyś faceta, który palił trawe.Ja byłam temu zawsze przeciwna.Chciałam,żeby sie przynajmniej ograniczył.Ale nic nie skutkowało.Wyprowadziłam sie.Właśnie dlatego chciałam spróbować.Zobaczyć jak on sie czuł po tym.Co mu to dawało.Wracając do tematu z moim obecnym facetem.Dosyć szybko zamieszkalismy razem.I na początku codziennie przyjeżdżali do nas znajomi.Ja już wtedy po pewnym czasie rzuciłam palenie.Zrozumiałam że to jest złe.jak mnie to niszczy.Nie byłam soba.ale poradziłam sobie z tym sama..Mój facet dalej palił.Coraz więcej.Były też czasem inne narkotyki.Długie rozmowy na ten temat, żeby sie ograniczył.Zawsze kiedy go potrzebowałam nigdy go nie było.Jak go o coś poprosiłam żeby gdzieś ze mna pojechał dla niego liczyła sie tylko trawka i znajomi.Ja straciłam większość znajomych.Dużo pracowałam a cały wolny czas tylko jemu poświęcałam.W końcu kontakty sie urwaly.Zostali tylko nasi wspolni znajomi.Ale przeszkadzały mi te ich codzienne wizyty i jaranie.czułam sie skrępowana w domu.więc wychodził z nimi sam.Ze mną już nigdzie nie było mowy o wspólnym wyjściu bo źle sie czułam jak wszyscy byli najarani.po jakimś czasie po wielu kłotniach.bo wkurzał sie że przeszkadza mi jak pali,bardzo sie zaczęło psuć w naszym związku.ja już tak nie chciałam.Tłumaczył mi że nie jest uzalezniony ale niestety było inaczej.Palił od 8,10lat jakoś , nie codziennie.w tym inne narkotyki.Powiedzialam że nie chce z nim być jak bedzie palic albo coś brać.Ok. Powiedział że z tym skończy.ale zależało mi na tym żeby sam to zrozumial.że to jest złę.kocham go i nie chce patrzeć jak on sie tym niszczy.mówiłam że jakoś razem przez to przejdziemy, ze nie bedzie łatwo ale razem damy sobie rade, że bede przy nim.nie palił 2tyg.no i przez 3dni jakoś wychodził z kolegami i wracał najarany.Teraz myśle że kryje sie z tym.Próbowałam to wszystko naprawić.nasze wspólne wyjścia.jak mnie ktoś ostatnio zaprosil na impreze.oczywiście poprosilam go zeby wyszedł ze mna.ale nie był zadowolony.on woli inne towarzystwo i powiedział ze on sie zawsze inaczej bawi.czyli z narkotykami.znajomy, z którym kiedyś codziennie imprezował byl moim przyjacielem do czasu gdy nie zaczął mnie notorycznie okłamywać.jak nie przeszkadzało mi jak palą wszystko było ok.teraz wszystko robia za moimi plecami.i ten znajomy cały czas go namawia albo na palenie albo na coś innego..nie chce mu zabraniac kontaktu ze znajomymi.....jak sie staram i wychodzimy w trójke gdzieś to oni na chwile znikają bo "musza pogadać".mój facet twierdzi raz że juz z tym wszystkim skończył i nikt go do tego nie namówi żeby zapalił.z drugiej strony zaczyna często kłotnie i mówi że nie moge mu niczego zabronić. ze on to lubi.i jak bedzie miał ochote to bedzie palić itd.czasem kłocimy sie o to codziennie.Robiłam już tak zę wychodziłam wszędzie sama,on sam.ale ja chce z nim jakoś sie fajnie bawić.cieszyć życiem.on jak wychodzi to boje sie że pali albo coś bierze..ni moge go caly czas pilnować.troche namieszalam ale mam nadzieje że coś z tego zrozumiecie i doradzicie.może ktoś ma podobna sytuację.prosze o rade.pozdrawiam.
   
 
      
szprycha
...:::szczesliwa:::...


Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 6218
Skąd: Wrocław/Anglia
Wysłany: 2009-06-16, 19:29   
Ja zanim poznalam swojego chlopaka tez palil duzo az go pewnego dnia policja zlapala i cala dluga historia ja go wyratowalam po czesci i postawilam ulimatum ja albo trawka.
Wybral mnie.
Ale jakies 3 miesiace temu znalazlam czego pewnie nie powinnam znalesc ale sie zagotowalam i powiedzialam po 3 latach bycia razem ze odchodze bo mnie oszukal a obiecywal.
Przestraszyl sie plakal i powiedzial ze juz nigdy uwierzylam.

Ale uwazam jezeli mocno Cie kocha i mu powiesz ze Cie oszukal i nie masz ochoty byc tak traktowana moze do niego dotrze.Wiem ze juz probowalas jak napisalas ale zrob to moze jakos drastyczniej.
Ciezko powiedziec bo Was nie znam.

Zycze powodzenia
_________________

   
 
 
      
ashley86


Dołączyła: 22 Kwi 2009
Posty: 1591
Wysłany: 2009-06-17, 14:15    Czy mój facet bierze narkotyki????
Wydaje mi sie, ze nie ma co liczyc, ze ktos rzuci narkotyki, a dokladnie rzecz biorac, "oduzalezni sie" przez "danie slowa". To jest tylko na krotka mete. Pozniej wszystko wraca do "normy" jawnie albo w ukryciu. Szczerze mowiac, ja bym sie powaznie zastanowila, czy chce spedzic zycie z narkomanem, ktory sprowadza do domu znajomych z narkotykami. To jest po prostu bagno, czesto prawie nie do przeskoczenia. Z czasem siega sie po coraz silniejsze narkotyki, dozylne, a co za tym idzie, pojawiaja sie choroby typu AIDS/ ew. nosicielstwo wirusa HIV. Osoba uzalezniona, aby wyzwolic sie z nalogu musi przede wszystkim tego chciec, nastepnie zerwac kontakt z innymi narkomanami i poddac sie terapii. Poza tym, narkotyki powoduja stany psychotyczne i u osob predysponowanych moga wywolac chorobe psychiczna typu np. schizofrenii paranoidalnej. Bardzo duza grupa narkomanow konczy na neuroleptykach z powodu urojen i innych glebokich zaburzen psychicznych. Tak wiec zwykle proszenie tutaj nic nie da, a czy taki zwiazek ma sens? Same sobie odpowiedzcie...
_________________
„Jeżeli kochasz czas zawsze odnajdziesz nie mając nawet ani jednej chwili.
   
 
      
anioł_zniszsz22

Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 3
Wysłany: 2009-06-17, 15:55   
jego koledzy narazie do nas nie przychodzą.jak nie chciałam żeby w domu było palenie to już w ogóle nie przychodzą.tak na zdrowy rozsądek czy to są jego przyjaciele?on mysli że tak.ale spotykają sie tylko żeby palić albo pić.dla mnie przyjaźń wygląda inaczej.to nie jest wychodzenie na piwo co drugi dzień.moja przyjaciólka mieszka daleko i rozmawiamy tylko przez tel.ale zawsze mogę z nią porozmawiać.u niego jest inaczej.jeżęli nie ma palenia albo chocbby piwa to już nie można sie spotkać bo nie ma co robić.ja tak bym chciala żeby było normalnie.ale wspólnych znajomych już nie bedziemy mieć.ja sobie a on sobie.sama to zepsułam.ale jak sama z nimi paliłam, nie wiem byłam zamroczona.jak przejrzałam na oczy zrozumiałam że to nie dla mnie.że nie chce tak żyć.żę oni są uzależnieni.ja mam inne plany na życie.chce coś osiągnąć.mieć cele, marzenia itd.ale z nim.chciałam mu pomóc żeby nie palił i wiem że jednym ze sposobów jest to że musi ograniczyć kontakt z tymi znajomymi.jak palilam byłam w porządku.było wszystko ok.teraz jetem uważa pewnie że jestem zła.jego koledzy też tak myśla.na tym mi akurat nie zależy.tylko on nie potrafi zrozumieć dlaczego ja sie zmieniłam.i dlaczego tak bardzo mi to przeszkadza.mówi że jest dorosły i żebym zajęła sie sobą.ok.mówiłam mu o tym że chce odejść.że to bedzie najlepsze wyjście.nie bede sie wtedy wtrącać w jego życie.on niby sie stara.ja już chyba mu nie ufam.nie wiem co ja sobie myśle.chciałabym go zmienić.chciałabym zmienic wszystko,żeby wszyscy byli dobrzy.to niestety niemożliwe.a związek nie polega na tym żebym go zmieniała.ale chyba każdy ma prawo walczyć o szczęście.ja to robie do końca.ja bede szczęsliwa jeżeli on bedzie czysty i szczery.jeżeli bede miała pełne zaufanie do niego.tylko czy on będzie szczęśliwy?
podobną sytuację mialam z rodzicami.tylko ze wtedy walczyłam z alkoholem.nie udalo mi sie.wyprowadzilam sie.niedługo ma sie spotkać z kolegą.znowu będe sie stresować co robi i przepadnie na kilka godzin.ja tego nie potrafie zaakceptować.jak jesteśmy razem to jest naprawde w porządku.dobrze nam sie układa.dopóki znowu coś sie nie stanie.może powinnam sie z tym pogodzić.nie mam pomysłow jak go z tego wyciąnać jak on nie chce.mówi że sobie poradzi.albo może zaufać mu poraz kolejny że nic nie bierze....ale tak jak ashley86 napisała:Wydaje mi sie, ze nie ma co liczyc, ze ktos rzuci narkotyki, a dokladnie rzecz biorac, "oduzalezni sie" przez "danie slowa". To jest tylko na krotka mete. Pozniej wszystko wraca do "normy" jawnie albo w ukryciu.to nie jest takie proste......
   
 
      
anioł_zniszsz22

Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 3
Wysłany: 2009-06-17, 20:29    Czy to ma jakiś sens?????
Mieszkam z chłopakiem.Ma 25lat ale chyba nie jest jeszcze dojrzały do związku.Nie potrafi rozgraniczyć pewnych rzeczy.Przede wszystkim chodzi o mnie i kolegów.Dla mnie jak jest związek jest to najważniejsze.Znajomi wtedy niestety spadają na drugi pan.U mnie jest niestety inaczej.I wydaje mi sie że znajomi są dla mojego chłopaka najważniejsi.Tymbardziej że pali trawke.Z tego co mówi to już rzucił.Ale od samego początku mnie okłamywal w wielu rzeczach więc nie wiem co jest prawdą.Chce żebyśmy sie spotykali sami ze swoimi znajomymi.Jak jesteśmy razem to tylko siedzimy w domu.Nie chce nigdzie ze mna wychodzić.Chce sie spotykać tylko w wiekszym gronie.Inaczej nioe potrafi sie bawić.Tylko jak są jakies narkotyki.Tak mi ostatnio powiedział jak chciałam z nim wyjśc do moich znajomych.Dzisiaj jescze o to sie kłociliśmy.Jak to pogodzić.Jego znajomych itd.jak sie dogadać żeby było dobrze.i powiedzial mi że kocha mnie ale nie aż tak że..........i nie wiem co dalej...nie chcial dokończyć.za chwile przeprosił za to co chciał powiedzieć.Ja nigdy mu nie zabranialam wyjścia ze znajomymi.Jedynie byłam wkurzona jak wracał zawsze najarany i mowił że bedzie np za wie godz a przepadał na dużo więcej albo na całą noc.Problem największy chyba jest tez w dużym stopniu związany w braku zaufania do niego.Za każdym razem kiedy wybaczałam i próbowałam na nowo ufać on to niszczył kolejnymi kłamstwami.
   
 
      
Nolcia245


Dołączyła: 28 Cze 2008
Posty: 103
Wysłany: 2009-06-21, 13:21    Czy mój facet bierze narkotyki????
Miałam ten sam problem dawno temu.Mój ex brał trawkę.Zaczęło się od tego że zaczęło się między nami psuć,ciągle mieliśmy do siebie jakieś pretensje.W końcu przyznał mi się że bierze.Usprawiedliwiał się że bierze bo ma problemy,nic mu się nie udaje,ma niską samoocenę.Długo nad tym myślałam.Postanowiłam poważnie porozmawiać z nim.Powiedziałam:"wybieraj:ja albo trawka".Wybrał to drugie,zerwałam z nim,dzisiaj tego nie żałuję.Nie wierzę że ćpun oduzależni się,ćpun będzie ćpunem do końca życia,do tego niestety się wraca :-/
_________________
   
 
      
szprycha
...:::szczesliwa:::...


Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 6218
Skąd: Wrocław/Anglia
Wysłany: 2009-06-21, 13:54    Czy mój facet bierze narkotyki????
Nolcia245 napisał/a:
Miałam ten sam problem dawno temu.Mój ex brał trawkę


Przepraszam ze tak jakos dziwnie napisze ale trawki chyba sie nie bierze tylko pali?????? Z tego co wiem :)
_________________

   
 
 
      
Nolcia245


Dołączyła: 28 Cze 2008
Posty: 103
Wysłany: 2009-06-21, 20:39    Czy mój facet bierze narkotyki????
szprycha napisał/a:
Przepraszam ze tak jakos dziwnie napisze ale trawki chyba sie nie bierze tylko pali?????? Z tego co wiem :)

no fakt,dzięki za poprawkę;p
_________________
   
 
      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Aktualne tematy